Masz w sobie ogromną mądrość i inteligencję, nawet jeśli w to nie wierzysz

Przyszło do mnie w weekend natchnienie, aby stworzyć nagranie z ważnym przesłaniem.

To nagranie jest dla wszystkich tych, którzy zbyt długo noszą w sobie krzywdzące przekonanie o tym, że są mało inteligentni i czują wstyd za siebie.

To nagranie dla tych, którzy uwierzyli w nieprawdę o sobie tylko dlatego, że ktoś wypowiedział w ich kierunku słowa, na które nie zasłużyli.

To dla tych, którzy przez całe swoje życie czują się głupi i miało zdolni tylko dlatego, że mieli złe stopnie w szkole i choć bardzo się starali, nie potrafili tego zmienić…

Pamiętaj, że jesteś akamai i masz w sobie większą mądrość, niż ktokolwiek pozwolił Ci uwierzyć

P.S. Jeśli wolisz czytać niż oglądać czy słuchać, poniżej znajdziesz całą transkrypcję z tego nagrania.

Jeśli tak, jak ja kiedyś, czujesz się człowiekiem mało inteligentnym, mało zdolnym, wręcz głupim…

…to proszę Cię, zostań ze mną na te kilka chwil, bo naprawdę zależy mi, żeby udowodnić Ci, że drzemie w Tobie ogromna mądrość, którą już czas w sobie uznać, żeby móc żyć w pełni, żeby przestać się siebie wstydzić, a zacząć w siebie wierzyć.

Chcę powiedzieć Ci, że jest w Tobie rodzaj inteligencji, której być może nie dostrzegasz i nie doceniasz, przez co jej nie używasz i nie doskonalisz.

Zbyt wielu ludzi czuje się głupimi, nieinteligentnymi, tylko dlatego, że ktoś im tak powiedział. Że uwierzyli w czyjąś opinię o sobie i wzięli ją sobie do serca. Wielu ludzi uważa siebie za nieinteligentnych tylko dlatego, że mieli złe oceny w szkole albo że nauka przychodziła im z trudem. Nasi rodzice, oczywiście w najlepszej wierze, naciskają na dobre stopnie, więc czujemy ogromną presję, żeby dobrze się uczyć. I niektórzy z nas naprawdę starali się ze wszystkich sił, ale i tak nie przynosiło to rezultatów i za chwilę powiem, dlaczego tak się dzieje.

Ale czy to, że ktoś nie uczył się dobrze w szkole, naprawdę oznacza, że jest nieinteligentny?

Oczywiście, że nie!

Inteligencja

Dzisiaj za inteligentnych najczęściej uchodzą ludzie ze stopniami naukowymi, którzy są wybitni szczególnie w przedmiotach ścisłych, wymagających logicznego rozumowania, takich, jak matematyka, fizyka, chemia, informatyka, szeroko pojęta nauka. A jeśli tacy ludzie dodatkowo są silni językowo, potrafią elokwentnie się wypowiadać, to już w ogóle jawią się, jako geniusze.

I oczywiście takie cechy zasługują na uznanie, ale umiejętność logicznego rozumowania, liczenia, stawiana hipotez, wyciągania wniosków i elokwencja to tylko jedne z nieskończonej liczby umiejętności, które może posiąść człowiek. Brak takich umiejętności nie jest wcale równoznaczny z brakiem inteligencji. Możemy mieć problemy z płynnym wysławianiem się, możemy nie umieć liczyć czy czytać, a mimo to wciąż możemy być inteligentni.

Wszyscy jesteśmy istotami rozumnymi i myślącymi

Każdy człowiek jest wartościowy i mądry, ale niestety często przez przykrości, których doświadczyliśmy, pozostajemy ślepi na swoją wartość. Nie potrafimy i nie chcemy jej zobaczyć. Udowodnię Ci to na swoim przykładzie.

Kiedyś przyszło do mnie pewne dość przykre wspomnienie. Lata temu chciałam kupić miód dla ciężko chorej osoby, która poprosiła mnie o kupienie dla niej „najlepszego miodu”.

Nie wiedziałam, co to znaczy „najlepszy miód”, więc zapytałam mojego wujka, który ma pasiekę, jaki miód jest „najlepszy”. Kiedy on to usłyszał, odpowiedział z wyraźnym niesmakiem i poirytowaniem, że to jest bardzo GŁUPIE pytanie.

Pamiętam, że jego odpowiedź mnie zabolała, bo uderzyła w moje bardzo stare i głęboko zakorzenione przekonanie o tym, że jestem głupia i nieinteligentna.

I poświęciłam na samym początku mojej pracy nad sobą czas, żeby zastanowić się poważnie nad tym, co tak naprawdę sprawiło, że zaczęłam tak o sobie myśleć, że zaczęłam wątpić w swoją inteligencję. I przyszło mi do głowy kilka wspomnień.

Przypomniało mi się, kiedy na lekcji polskiego nauczyciel i dzieci z klasy wyśmiali jakąś moją wypowiedź. Przypomniał mi się napisany słabo test z matematyki, jedynka z historii. Pomylenie się na akademii. Aż w końcu udało mi się dotrzeć do najwcześniejszego wspomnienia z czasów przedszkola, może zerówki.

Mama otworzyła elementarz i kazała mi przeliterować 4-literowe słowo. No więc zaczęłam literować, skanowałam i rozpoznawałam literkę po literce, jak ten ślimaczek: „My-a-my-a”. Mama ze zniecierpliwieniem zapytała: „Jakie to słowo?”. Ale ja tak mocno skupiłam się na każdej literce z osobna, że nie potrafiłam złożyć ich w całość, bo zapomniałam, jakie literki czytałam wcześniej.

I do dziś pamiętam to silne, palące poczucie wstydu i poczucie, że powinnam wiedzieć, co to za słowo, skoro mama się tak niecierpliwi, ale nie wiem!

I to wystarczyło, żeby w mojej głowie zrodziło się przekonanie, które zakorzeniało się we mnie na całe lata i tylko umacniało się poprzez kolejne trudne doświadczenia. To przekonanie o tym, że jestem głupia, ograniczało mnie przez większość mojego życia, wywoływało we mnie silny lęk i wstyd za siebie.

To przekonanie sprawiło, że bałam się wypowiadać na głos swoje zdanie. Kiedy publicznie, czyli np. podczas odpowiedzi przy biurku nauczyciela albo na spotkaniu biznesowym wykazałam się niewiedzą w jakimś temacie, chciałam zapaść się pod ziemię. Powiedzenie czegoś „głupiego” albo niezgodnego z powszechną wiedzą dosłownie przepalało mi styki w mózgu, ścinało mi białka. Chyba każdy wie, jak to jest dosłownie palić się ze wstydu. To czułam i nie wiedziałam wtedy nawet, jaką krzywdę tym wstydem za siebie robię sama sobie. Nie rozumiałam, jak bardzo się nad sobą znęcałam.

Zawsze podziwiałam mojego męża, bo jego prawie nic nie jest w stanie zakłopotać. Pamiętam, jak zapytałam go kiedyś o coś stosunkowo prostego według mnie, a on nie potrafił udzielić odpowiedzi. Zapytałam go wtedy, czy nie jest mu głupio, że nie zna odpowiedzi, a on wzruszył ramionami i powiedział: „A dlaczego miałoby mi być głupio? Czy ja muszę wszystko wiedzieć?”.

I te słowa mnie zmieniły.

One mnie uwolniły. Zrozumiałam, że ja też nie muszę wiedzieć wszystkiego, że nie muszę się wstydzić swojej niewiedzy na temat, który mnie nawet nie interesuje. Że nie muszę się znać na polityce, nie muszę rozumieć matematyki, ani wiedzieć, co jest stolicą Bangladeszu.

Zrozumiałam, że…

Inteligencja

Wstydziłam się swoich słabych stron, bo nie znałam swoich zalet i mocnych stron

Dziś nie wstydzę się już swoich niekompetencji, bo znam swoje kompetencje. Wiem, w czym jestem naprawdę dobra i robię tylko to, zamiast frustrować się, że nie jestem dobra w rzeczach, które są bardziej modne czy bardziej podziwiane.

Pamiętam, jak dziś, jak kilka lat temu byłam u moich rodziców i w telewizji leciał kanał o podróżach. Akurat była mowa o Gibraltarze. W pokoju był jeszcze mój mąż i mój tato. Więc pytam męża: „Paweł, gdzie jest Gibraltar”, a wtedy mój tata patrzy na mnie z nieskrywanym rozczarowaniem i mówi: „Mooooonia”, w domyśle sugerując mi, że jak można tego nie wiedzieć.

Mój brat z kolei dzwoni raz do mnie i opowiada, że dojeżdża teraz do pracy do jakiegoś tam miasta w Polsce, a ja się pytam, gdzie jest to miasto, na co on odpowiada mi, że powinnam się wstydzić, że tego nie wiem.

Na szczęście już sporo pracy poświęciłam wtedy na odbudowanie poczucia własnej wartości, no więc odpowiedziałam mu z uśmiechem: „Wiesz co, kiedyś bym się bardzo wstydziła, że nie wiem, ale dziś za dobrze znam swoje mocne strony, żeby przejmować się tymi słabymi”.

Geografia, matematyka, fizyka nigdy nie były moimi konikami. Historia nigdy mnie nie interesowała, no może poza starożytnymi kulturami, jak Egipt, starożytna Grecja i mitologia. To tak, ale wojny, powstania, konstytucje, rządy?

Pochylmy się nad tym na chwilę. Czy naprawdę to, że nie wiem, gdzie leży dany kraj, albo że nie wiem, co jest jego stolicą, umniejsza mojej wartości czy intelektowi? Czy ja naprawdę jestem gorsza tylko przez to, że nigdy nie zależało mi na zapamiętaniu sztucznie ustalonych granic świata?

Czy Ty myślisz, że jesteś gorszym człowiekiem tylko przez to, że nie znasz daty jakiegoś powstania, że nie pamiętasz tabliczki mnożenia, wzoru na obliczenie pola kwadratu, że Twoje świadectwo nie miało czerwonego paska?

Mam nadzieję, że nie. Nie jesteś gorszym człowiekiem tylko przez to, że nie pamiętasz wiedzy, która jest dla Ciebie bezużyteczna.

Inteligencja ma wiele definicji, a jedną z nich jest umiejętność wykorzystywania posiadanej wiedzy. Ale wiedzę trzyma się w pamięci, a pamięć świadoma jest zasobem skończonym i niestety, kiedy wtłaczamy w siebie nowe informacje, to wypadają nam z głowy te starsze.

Więc mądrością człowieka jest wybierać, która wiedza jest nam potrzebna w życiu, a która tylko zaśmieca nam umysł i nie pozwala, żeby zagnieździła się tam wiedza kluczowa dla nas.

Nie daj sobie wmówić, że pewne rzeczy trzeba wiedzieć. Nie znoszę, jak ktoś tak mówi, tak samo, jak nie znoszę, jak ktoś mówi, że dzieci trzeba mieć. Dla mnie jednymi z najbardziej uwalniających słów były te, że…

Inteligencja

Pewni ludzie będą nas zawstydzać, że czegoś nie wiemy czy nie umiemy, bo sami byli zawstydzani i projektują na nas swoje własne przekonania i rany, ale prawda jest taka, że to, co dla jednego jest ważną wiedzą albo ciekawą wiedzą, dla kogoś innego jest wiedzą nudną i bezużyteczną, która tylko zapycha nasze skończone zasoby poznawcze.

Ja nie muszę wiedzieć, gdzie jest Gibraltar, żeby mój biznes dobrze prosperował, żeby mój związek był szczęśliwy, albo żebym nawet mogła dotrzeć na Gibraltar. Tam mnie zabierze samolot. Ja muszę mieć poznawcze zasoby na zgłębianie tematów, które mnie interesują i są kluczowe w mojej pracy, w moim życiu. Nie zaśmiecam sobie głowy tym, co zbędne, nieinteresujące, albo tym, co szybko mogę znaleźć w Internecie, obliczyć na kalkulatorze. Wkładam tam tylko to, co jest mi realnie potrzebne.

Dlatego mnie dziś nikt nie jest w stanie zawstydzić, zadając mi pytanie, na które nie znam odpowiedzi. Jeśli czegoś nie wiem, to potrafię powiedzieć, że nie wiem. Jeśli czegoś nie rozumiem, to proszę o wyjaśnienie. Jeśli nie wiem, co to znaczy „wysokoporowaty”, to pytam, co to znaczy „wysokoporowaty” 🙂

Kiedyś nie chciałam przyznać, że czegoś nie wiem, czy nie rozumiem, żeby nie wyjść na głupią. Dziś mam tę świadomość, którą zakorzenił we mnie mój mąż, że nie muszę wiedzieć wszystkiego i to mnie uwolniło.

Dziś, zamiast się nad sobą znęcać, kiedy popełnię jakąś gafę, potrafię śmiać się z samej siebie i mieć do siebie zdrowy dystans.

Raz mówię do męża: „Popełniłam kategorialny błąd!”. On się zaśmiał i zapytał: „Chciałaś powiedzieć kategoryczny?”. A ja mówię: „Nie, chyba chciałam powiedzieć kardynalny”. I, jak to pięknie napisał Gombrowicz, wstrząsnął nami śmieszek.

Przecież to, że czegoś nie wiem albo nie potrafię ująć w słowach, nie oznacza, że jestem głupia.

Bądźmy szczerzy – żaden człowiek nie jest dobry we wszystkim. Więc musimy zechcieć prawdziwie poznać siebie, odkryć swoje mocne strony, które ma każdy z nas i wybierać to, w czym czujemy się dobrze i do czego czujemy się stworzeni. Bo jeśli na siłę będziemy brnąć w coś, co nas nie cieszy albo do czego nie mamy predyspozycji i będziemy próbować być w tym dobrzy, to będziemy czuć ciągle frustrację i życie, zamiast przyjemnością, będzie męką i koszmarem dla nas.

Ja stanęłam kiedyś przed sobą i przyznałam sobie szczerze: „Ok Monia, z jakiegoś powodu nie miałaś głowy do przedmiotów ścisłych, ani do geografii czy historii, nigdy Cię to nie ciągnęło i radziłaś sobie z tymi przedmiotami gorzej. Zamiast siebie z tego powodu krytykować, doceń to, że masz ogromną inteligencję emocjonalną, że cieszy Cię sztuka, tworzenie, pisanie i pomaganie ludziom. Jesteś inteligentna inaczej”.

Nie każdy musi być wybitnym matematykiem czy naukowcem, żeby zasłużyć na miano człowieka inteligentnego

Co więcej, nie każdy wychował się w środowisku sprzyjającym właściwemu rozwojowi mózgu i funkcji poznawczych takich, jak rozumowanie, analiza, wnioskowanie. Badania naukowe wskazują dziś wyraźnie, że ludzie, którzy doświadczyli wczesnej traumy, czyli przykładowo wychowywali się w domach dysfunkcyjnych, gdzie był alkohol, przemoc, albo gdzie nie mieli poczucia bezpieczeństwa, np. przez ciągłe kłótnie rodziców albo przez ciężką chorobę rodzica, albo przez emocjonalną oziębłość, wychowywanie się w domu, gdzie nie było uczuć, przytulania, bliskości.

Badania wyraźnie wskazują, że mózg takich dzieci, które nie czuły miłości, dotyku, ciepła, bliskości, rozwija się znacznie gorzej niż mózg dzieci doświadczających dobrego i spokojnego domu.

Takie dziecko może bardzo się starać, ale jeśli nie otrzymało właściwego środowiska do rozwoju, jego mózg może nie działać tak sprawnie, jak mózg dziecka wychowującego się w sprzyjających warunkach.

Na szczęście mózg jest neuroplastyczny i choć nie wszystkie konsekwencje wczesnych traum mogą być cofnięte, to w naszym mózgu codziennie rodzą się nowe neurony gotowe do wykorzystania, jeśli zaprzęgniemy je do działania poprzez ich używanie, np. czytanie, uczenie się czegoś, utworzą nowe połączenia neuronalne i zmienią nas, jako ludzi. Ja doświadczam tego dziś na sobie, że teraz, kiedy przepracowałam wiele traum i bólu w sobie, kiedy mam większe poczucie bezpieczeństwa i spokoju, nauka i uczenie się przychodzą mi łatwiej. Natomiast trzeba wziąć też pod uwagę, że dziś uczę się tylko tego, co mnie interesuje, więc to też ma wpływ na szybkość uczenia się.

Ale fakt nadal pozostaje taki, że możemy mieć problemy z koncentracją, z nauką, szybkim przyswajaniem wiedzy, kiedy mieliśmy trudne początki i to nie pozwoli nam mieć czasem dobrych ocen w szkole, choćbyśmy jak bardzo się starali, ale to wciąż nie oznacza, że nie jesteśmy inteligentni.

Rzecz w tym, że…

Istnieje wiele rodzajów inteligencji

…a w szkole mamy możliwość rozwinąć zaledwie 3, może 4 z nich.

Bardzo podoba mi się podejście psychologa Howarda Gardnera, który stworzył teorię inteligencji wielorakiej i wymienia w tym podejściu takie rodzaje inteligencji, jak inteligencja:

  • logiczno-matematyczna – zdolność dostrzegania logicznych wzorców, umiejętność skomplikowanego rozumowania, kalkulacje, wyliczenia, matematyczne operacje, stawianie hipotez, wyciąganie wniosków, myślenie abstrakcyjne i symboliczne (naukowcy, detektywi);
  • językowa – umiejętność wypowiadania się, znajdywania odpowiednich słów, wyrażania własnych myśli poprzez język (mówcy, nauczyciele, dziennikarze, pisarze);
  • ruchowa – umiejętność koordynacji ciała z umysłem, sprawność fizyczna, zdolności manualne (sportowcy, tancerze, rzemieślnicy, chirurdzy);
  • przestrzenna – wizualizacje w 3D, manipulacja obrazem, graficzne i artystyczne umiejętności, rozwinięta wyobraźnia (architekt, inżynier, pilot);
  • muzyczna – rozpoznawanie dźwięku, tonu, rytmu; wrażliwość na dźwięk i jego barwę, zdolność tworzenia muzyki, śpiew;
  • naturalistyczna/przyrodnicza – rozumienie natury, rozróżnianie gatunków roślin, zwierząt, wrażliwość na elementy natury, jak skały, chmury, gwiazdy, krajobrazy, zjawiska atmosferyczne (biolog, zoolog, ekolog);
  • intrapersonalna – inteligencja emocjonalna i świadomość siebie, swoich emocji i myśli, ale również mocnych i słabych stron; umiejętność samoregulacji, radzenia sobie ze stresem, niskim nastrojem, umiejętność łączenia się z własnymi uczuciami i doznaniami wewnętrznymi, co daje lepsze zrozumienie samego siebie;
  • interpersonalna – inteligencja emocjonalna w znaczeniu świadomości stanów emocjonalnych innych ludzi, wyczuwanie ich nastrojów, zamiarów, motywacji, ale również asertywność, efektywna komunikacja, perswazja, współpraca, empatia, wrażliwość na innych (szczególnie ważna u wszelkiego rodzaju nauczycieli, terapeutów, trenerów, pracowników społecznych, sprzedawców);
  • egzystencjonalna – zadawanie sobie pytań na temat natury świata, rzeczy, ludzkiej egzystencji (dlaczego rodzimy się i umieramy, jaki jest sens życia, jak się tu znaleźliśmy i po co).

Gardner ponoć nie chciał podpisywać się pod duchową inteligencją, ponieważ chciał, żeby jego teoria inteligencji uchodziła za naukową, dlatego nazwał ją inteligencją egzystencjonalną, ale tutaj ja chciałabym pod to podciągnąć tę inteligencję duchową, naszą intuicję, naszą wewnętrzną mądrość, uczenie się na trudnych doświadczeniach i umiejętność dostrzegania w nich wartości, umiejętność widzenia całego obrazka, sensu w tym, co przeżywamy i przez co przechodzimy. Umiejętność widzenia wszystkiego, jako całości i jedności, z którym często wiąże się to poczucie powołania do służenia innym.

Więc, jak widzisz, inteligencja to coś więcej, niż znajomość matematyki, fizyki, czy szkolna wiedza.

Te wszystkie rodzaje inteligencji pokazują, jak ludzie są (i powinni być) różni. Każdy z nas jest inteligentny na swój własny i niepowtarzalny sposób. Każdy z nas różni się od siebie i to właśnie dzięki temu możemy wzajemnie polepszać swoje życie, dopełniać się i wspierać siebie nawzajem.

Więc proszę Cię o pochylenie się na chwilę nad tym i zastanowienie się, w którym z tych obszarów Ty odnajdujesz siebie. A może nie potrafisz zaliczyć się do żadnej kategorii, bo masz w sobie inne zdolności, które nawet nie zostały ujęte w tym modelu?

Pochyl się nad sobą i daj sobie czas na poeksplorowanie siebie i tego, gdzie leżą Twoje talenty, zdolności, potencjał

W tym świecie nie potrzebujemy tylko i wyłącznie osób ze ścisłym umysłem. Potrzebujemy ludzi o zapędach humanistycznych, artystycznych, potrzebujemy ludzi inteligentnych emocjonalnie, ruchowo, przestrzennie, duchowo i oczywiście życiowo!

Nigdy nie mieliśmy być tacy sami – życie chce wyrażać się poprzez nas na wszystkie możliwe sposoby!

Jeśli ciągnie nas do malowania obrazów czy śpiewania, matematyka i fizyka nie będą nam jakoś mocno potrzebne w rozwijaniu tej pasji. Jeśli chcemy być psychologami czy pracownikami administracyjnymi, wybitna koordynacja ruchowa czy przestrzenna nie jest dla nas krytyczna, prawda?

Mam nadzieję, że poznanie modelu różnych rodzajów inteligencji nie tylko pozwoli uwierzyć nam, że jesteśmy inteligentni na różne sposoby, ale sprawi też, że przestaniemy oceniać siebie, innych ludzi, a zwłaszcza nasze dzieci przez pryzmat stopni w szkole, przez pryzmat poziomu zdobytej edukacji, umiejętności wysławiania się, znajomości tabliczki mnożenia, mapy świata czy faktów historycznych.

Już Albert Einstein powiedział:

Inteligencja

Ale ryba nie jest głupia tylko dlatego, że nie umie wejść na drzewo, tak samo my nie jesteśmy głupi czy nieinteligentni tylko dlatego, że czegoś nie wiemy, nie rozumiemy, nie umiemy.

No więc jaka nauka płynie z tego dla Ciebie?

Po pierwsze taka, żeby nie ustawać w odkrywaniu siebie, swojej inteligencji, swoich zdolności, talentów, pasji, bo zapewniam Cię, że istnieje coś, w czym jesteś lub możesz stać się mistrzem.

Już najwyższy czas uświadomić sobie swoje atuty, które bagatelizujesz i o których na co dzień zdajesz się zapominać. Czas dostrzec swoje mocne strony i wreszcie zrozumieć, że masz w sobie skarb, którego nie ma nikt inny.

Twoim darem może być niesamowite poczucie humoru i rozśmieszanie ludzi, ręka do roślin, szydełkowanie, Twoim darem może być wyjątkowe podejście do dzieci i bycie wspaniałym rodzicem, Twoim darem może być wrażliwość, współczucie, otwartość na innych.

Żeby prawdziwie docenić siebie, musisz nie tylko odkryć swoje silne strony, ale przede wszystkim uznać ich ważność. Ja uznałam w sobie to, że nie jestem inteligentna matematycznie, ale jestem inteligentna emocjonalnie i dziś wykorzystuję to w mojej pracy.

Wszystkie nasze zdolności są ważne, wartościowe i to jest kolejne moje przesłanie. Pamiętajmy, że nie musimy być dobrzy we wszystkim, ani wiedzieć wszystkiego, żeby czuć się mądrymi, inteligentnymi, zdolnymi i wartościowymi ludźmi. Każdy z nas jest dobry w czymś innym i to jest piękne.

Kiedy chodziłam do pracy, której nie znosiłam, bałam się awansować i rozwijać. Dostałam wtedy etykietę zdolnej, ale nieambitnej. Praca na etacie wykańczała mnie tak bardzo, że kiedy mąż podsuwał mi książki o rozwoju osobistym, które sam czytał, ja nie chciałam o tym słyszeć. I pamiętam, że to był czas, w którym nie tylko czułam się nieambitna, ale też wybitnie leniwa.

Wszystko zmieniło się, kiedy odważyłam się zwolnić z pracy. Wtedy zaczęłam uzdrawiać swoje traumy, poznawać siebie i rozwijać się w tym, co mnie interesowało. Nagle okazało się, że z lękliwego człowieka bez pasji stałam się odważnym i ogromnym pasjonatem rozwoju osobistego. Ale co najważniejsze – dzięki mojej pasji zaczęłam zdrowieć. Zaczęłam odzyskiwać równowagę i radość życia.

To wszystko pozwoliło mi zrozumieć, że nigdy nie byłam mało inteligentna, leniwa czy nieambitna. Kiedy zaczęłam doskonalić się w obszarach, które naprawdę mnie interesowały, robiłam to z pasją, fascynacją i zaangażowaniem.

Doświadczyłam na sobie, że kiedy odnajdziemy swoją pasję, którą ma każdy z nas, bo nikt nie rodzi się bez pasji, to ta inspiracja, fascynacja, podekscytowanie płynące z tej pasji są źródłem potężnego uzdrowienia. Kiedy uwalniamy swoją duszę i zaczynamy w końcu robić to, do czego zostaliśmy stworzeni i zaprojektowani, wszystko zaczyna wracać do równowagi.

Więc mając za sobą już lata pracy nad sobą i swoim poczuciem własnej wartości, kiedy usłyszałam słowa wujka o tym, że zadałam głupie pytanie o miód, zabolało mnie to najpierw, bo jestem wrażliwym człowiekiem i to nie jest nic przyjemnego usłyszeć cos takiego pod swoim adresem, ale dziś wiem, jak pracować z emocjami i jak je uwalniać, kiedy spotykają mnie trudne zdarzenia.

I kiedy takie trudne sytuacje czasem mi się przytrafiają, kiedy ktoś podważa moją inteligencję czy w ogóle moją wartość, zawsze mówię do siebie, a właściwie do tego wewnętrznego zranionego dziecka we mnie: „Nikomu nie musisz udowadniać swojej inteligencji ani wartości Kochanie. Ani mamie, ani wujkowi, ani tacie, ani bratu, ani światu. Nikomu. Tylko Ty wiesz, kim jesteś naprawdę i jaką masz w sobie wartość i to wystarczy. To, co inni myślą o Tobie, to jest ich problem, nie Twój”.

Jak pięknie powiedziała kiedyś Dream Hampton:

inteligencja

Dzisiaj moja afirmacja, którą czytam tak często, jak tylko mogę, brzmi tak: „Jestem bardzo inteligentną osobą, ufam sile swojego umysłu, jestem pewna siebie i żyję mądrze. Nieustannie podwyższam swoje intelektualne umiejętności i poziom świadomości, aby moje życie każdego dnia stawało się lepsze. Nauka i rozwój nie są czymś, co można zakończyć”.

Nie muszę być dobra z matematyki, geografia, historii, fizyki. Nie muszę świetnie czytać, przemawiać, czy znać się na miodach, żeby czuć się inteligentna i mądra. Dziś czuję w sobie mądrość i wiem, że ta mądrość była ze mną od zawsze, choć długo nie potrafiłam jej uznać.

Twoja mądrość też jest w Tobie i prosi o Twoje uznanie, żeby móc Cię prowadzić. Więc przestań wstydzić się siebie, proszę. Przestań łamać swoje własne serce.

Uwierz w swoją wartość, która mieszka w Tobie. Zajrzyj do siebie i zobacz, jaki skarb tam chowasz. Zacznij być swoim wsparciem, zacznij mówić tej zranionej części siebie, która uwierzyła w nieprawdę o sobie, że masz w sobie mądrość. Że nie musisz wszystkiego wiedzieć, nie musisz mieć dobrych ocen, wyróżnień, tytułów naukowych. Wystarczy, że zidentyfikujesz swoje predyspozycje i dobre strony i pójdziesz za tym.

Bo żeby żyć w pełni, potrzebujesz zbudować w sobie adekwatny i realistyczny obraz siebie. Chodzi o to, żeby zechcieć popatrzeć na siebie tak obiektywnie, jak to możliwe, uświadomić sobie swoje mocne i słabe strony i doskonalić się w tych mocnych.

I proszę Cię, nie wierz toksycznej krytyce innych. Jesteś mądrym, wspaniałym człowiekiem, który zasługuje na szacunek i wszystko, co dobre.

Więc na koniec chcę Ci powiedzieć, że jesteś akamai, co w języku hawajskim oznacza „mądry”. Jesteś akamai. I chcę Cię jeszcze pozdrowić pięknym słowem NAMASTE, które ma wiele znaczeń, ale u mnie oznacza dzisiaj: „Moja mądrość kłania się Twojej” 🙏❤

Namaste.

Zostaw komentarz