Malediwy – pamiętnik z podróży II

Malediwy Sun Island ResortCzy odwiedzić Malediwy po raz drugi to szaleństwo? Wiem, że dla niektórych tak – przecież świat ma tyle do zaoferowania! Ja odbieram to troszkę inaczej. Dla mnie to powrót do domu

Inna wyspa, inna rafa, nowe doświadczenia, nowi ludzie, ale jedno pozostaje niezmienne. To raj, w którym codziennie doświadczałam cudów.

Malediwy palmy

Magia zaczęła się jednak jeszcze zanim wylecieliśmy w podróż. Na ostatnią chwilę zamówiłam malinowy olejek do opalania. Niestety nadszedł piątek, 19:00, a kurier nie dotarł (wylatywaliśmy w poniedziałek rano). Dzwoniłam kilkukrotnie do firmy kurierskiej, nikt nie opowiadał. W końcu, nieco zawiedziona, zaprzestałam prób. Otwieram lodówkę, a w głowie słyszę słowa piosenki „Wszystko się może zdarzyć, gdy serce pełne wiary”. Zatkało mnie. Pomyślałam „dobrze, w takim razie czekam na cud, bo na logikę to nie może się udać”.

Kurier zapukał do moich drzwi w SOBOTĘ… Dostaliście kiedyś standardową paczę kurierską w sobotę, bez dodatkowych opłat? Ja nigdy. Zrozumiałam, że słowa piosenki brzmiące w mojej głowie to nie był żart… Co to więc było?

W drodze na lotnisko widzieliśmy stada sarenek, których tak wypatrywałam całą podróż. Ale to wszystko naprawdę dopiero początek magii.

Malediwy – pierwsze dni na wyspie słońca (Sun Island)

Po kilkunastu godzinach lotu dotarliśmy szczęśliwie na wyspę. Nasz bungalow co prawda nie miał tak zjawiskowego widoku, jak ten, który opisywałam w ostatnim pamiętniku, lecz był zlokalizowany przy ślicznej Mermaid Beach (plaży syren). Któż by się przejmował widokiem? W końcu w domku siedzieć nie zamierzałam.

Malediwy Sun Island Resort mermaid beachMalediwy Sun Island Resort mermaid beach

Wieczorem zobaczyliśmy za to oszałamiającą fioletową spadającą gwiazdę. Tego dnia przyglądaliśmy się gwiazdozbiorom – szczególnie pięknie po tej stronie świata było widać Oriona, Byka oraz moje ukochane Plejady.

Na drugi dzień podczas medytacji na brzegu oceanu po raz pierwszy w życiu zobaczyłam dwa maleńkie rekiny rafowe wielkości pstrąga, a w ciągu dnia ogromną płaszczkę ogończą (z kolcem jadowym, ang. stingray) oraz piękną rafę, która była znacznie bogatsza od tej na Hanimadhoo.

Malediwy płaszczkiMalediwy płaszczki

Moim marzeniem było zobaczyć orlenia cętkowanego (ang. eagle ray) i wprost poprosiłam o to przed wejściem do wody. Po prostu wzbudziłam w sobie intencję, ale bez zbytnich oczekiwań i presji. Pozostawałam otwarta na to, co się wydarzy. Nie spodziewałam się, że tego dnia przypłynie ich aż 8 na raz (co nigdy więcej już się nie powtórzyło)!!!

Malediwy płaszczki

Jestem prawie pewna, że kluczem do manifestacji jest ustawienie intencji wraz z jednoczesnym odpuszczeniem kontroli, jeśli chodzi o efekt. Kiedy próbuję coś zbytnio kontrolować lub obawiam się, że to się dla mnie nie stanie, zazwyczaj się nie dzieje.

Przy naszej rafie widywaliśmy też rekiny rafowe (sięgające 2 metrów długości, ale to gatunek raczej niegroźny dla człowieka), żółwie, ośmiornice, piękne tęczowe papugoryby oraz niezliczone gatunki mniejszych ryb. Im więcej czasu spędzaliśmy w oceanie, tym bardziej czuliśmy się jego częścią.

Malediwy Sun Island Resort rekin rafowy

„Big game” na Malediwach, czyli w poszukiwaniu morskich potworów

Nasz hotel organizował 6-godzinną wyprawę, podczas której uczestnicy mieli szansę (50/50) zobaczyć 3 wspaniałe morskie stworzenia: rekina wielorybiego, manty oraz żółwie. Hotel zawsze informuje, że nie zwraca kosztów, jeśli zwierząt nie uda się zaobserwować. Jeden lokalny przewodnik o imieniu Shah powiedział, że kiedy on brał udział w wyprawie, praktycznie zawsze udawało się zobaczyć rekina. Powiedziałam mu wtedy „wygląda na to, że przynosisz szczęście. Chcę, żebyś popłynął z nami”. I choć nie musiał, popłynął. Powiedziałam mu, że mimo, iż program przewiduje 3 gatunki zwierząt, czuję, że extra dodatkiem będą delfiny. To było oczywiście moje czcze życzenie. Tak czy siak, intencja została wysłana do wszechświata

Malediwy snorkeling

Naszym wielkim pragnieniem było zobaczyć na własne oczy rekina wielorybiego, który na Malediwach najczęściej występuje właśnie w rejonie naszej wyspy (o czym nawet nie wiedzieliśmy, rezerwując hotel! Przypadek?) i osiąga rozmiary do 12 metrów. Ten olbrzym nie jest groźny dla człowieka, gdyż żywi się głównie planktonem. Trudno jest go wytropić, a jeśli się uda, trzeba być bardzo szybkim, aby dotrzymać mu kroku. Szukaliśmy go bardzo długo. Shah prosił, by być w pogotowiu i szybko wskoczyć do wody, jeśli się pojawi. Nagle słyszymy krzyk załogi. JEST! Wskakujemy. Nie nadążam! 😅 Shah łapie mnie za rękę i dzięki swoim długim płetwom tak przyspiesza, że już po chwili płynę oko w oko z pięknym olbrzymem. Tego się nie zapomina…

Malediwy rekin wielorybi

Udało nam się wyśledzić również manty, nazywane diabłami morskimi (według mnie to anioły). Choć wyglądają dość groźnie, bo są ogromne (rozpiętość płetw nawet do 4 metrów), nie stanowią najmniejszego zagrożenia dla człowieka. Żywią się planktonem, a ich ogon nie zawiera kolca z jadem. Ich taniec w czasie polowania był hipnotyzujący. Te stworzenia poruszają się z gracją, jakby latały, a ich ruchy są powolne i majestatyczne. Byliśmy pod ogromnym wrażeniem tego spektaklu.

malediwy manta

Kiedy płynęliśmy do miejsca, gdzie żerowały żółwie, ku zaskoczeniu wszystkich, sama wypatrzyłam w oddali delfiny. Poprosiłam załogę, żebyśmy do nich podpłynęli. I choć poruszały się bardzo szybko, udało nam się wskoczyć do wody i przez chwilę je zaobserwować – zobaczyliśmy nawet mamę z małym delfinkiem.

malediwy delfiny

Zwieńczeniem wycieczki było pływanie z żółwikami, tak więc tego dnia spotkało nas ogromne szczęście.

Malediwy żółwie

Zobaczyliśmy wszystkie stworzenia + delfiny w gratisie. Jak widać, warto prosić i niczego nie oczekiwać. Nie zaszkodzi, a może się spełnić. W kolejnym tygodniu już nikomu nie udało się zobaczyć rekina wielorybiego. Shah przyniósł nam szczęście.

Malediwy

Szpagat na Malediwach – kolejne marzenie spełnione

Chwaliłam się już, że na Malediwach zrobiłam szpagat (tym samym odhaczyłam kolejne marzenie z listy). Dlaczego uważam za ważne, aby o tym wspomnieć?

Malediwy Sun Island Resort szpagat

Dla niektórych szpagat to… taka gimnastyka dla dzieci, nic wielkiego. Dla mnie – ogromne marzenie od małego. 20 lat temu naderwałam sobie ścięgno, próbując bez rozgrzewki i odpowiedniego rozciągania zrobić szpagat. Przez jakiś czas nie mogłam chodzić bez bólu, nie mogłam nigdy potem robić już gwiazdy, ani innych figur wymagających szerszego rozkroku. Po 20 latach zobaczyłam joginkę, która robiła ze swoim ciałem nieprawdopodobne rzeczy i znowu odważyłam się obudzić to marzenie w sercu. I czytałam nagłówki „jak zrobić szpagat w tydzień”, „szpagat w miesiąc”.

Być może możliwym jest zrobić szpagat w 7 dni. Mnie, z moim strachem przed kontuzją, zajęło to 2 lata. 2 lata! Ćwiczyłam kilka razy w tygodniu, choć mój umysł nie chciał współpracować. Wizja zrobienia szpagatu przerażała go tak bardzo, że nie był w stanie nawet zwizualizować sobie, że robię szpagat. Albo mata się zawijała, albo paznokieć się zahaczał, albo pękało ścięgno. Przysięgam, mój umysł był tak przerażony widmem bolesnej kontuzji, że nie dopuszczał do siebie nawet myśli o szpagacie. Początkowo się na niego denerwowałam, a potem pomyślałam, że jest kochany – tak bardzo chce mnie chronić. W tym czasie jeszcze dwukrotnie naderwałam ścięgno, ale i tak nie zamierzałam się poddać.

Wiecie, do czego zmierzam? Do tego, że każde ograniczenie można pokonać. Nasz umysł zawsze będzie straszył nas wizją porażki, pisał najczarniejsze scenariusze, pokazywał, co może pójść nie tak. Taka jego rola. Naszą rolą natomiast jest mu podziękować za ostrzeżenie i podążać dalej za głosem serca.

Jeff Bezos (właściciel Amazona i najbogatszy człowiek świata) w liście do akcjonariuszy podał równie „trywialny” przykład swojej przyjaciółki, która w 2 tygodnia chciała nauczyć się stać na rękach. Kiedy mijały kolejne tygodnie, a jej się nie udawało, zapisała się na lekcje, gdzie dowiedziała się, że nauka stania na rękach wymaga co najmniej 2 miesięcy CODZIENNEJ pracy (przy znajomości techniki). Bezos chciał tym przekazać, że ludzie często błędnie szacują czas, jaki potrzebują na osiągnięcie celu i kiedy nie osiągają go w założonym przez siebie terminie, rezygnują. Tymczasem, jak widać, często warto konsekwentnie działać i cierpliwie czekać na efekty.

Nauczyłam się, że umysł trzeba trenować codziennie, w małych rzeczach robić mu na przekór i pokazywać, kto tu rządzi 😉 Jeśli czegoś chcemy, warto wykonywać choćby najmniejsze kroki, i kto wie, może za 1, 3, 10 lat nasze marzenie się spełni. Przecież lepsze to, niż gdyby nigdy miało się ono nie spełnić…

Malediwy palmy

Cudom nie ma końca

Nadarzyła się okazja, aby zmienić pokój na taki z lepszym kawałkiem plaży i widokiem, więc skorzystaliśmy z tej możliwości. Tak naprawę prosiliśmy o zmianę stolika przydzielonego w restauracji, ale widocznie wszechświat miał inny plan 😀

Malediwy plazaMalediwy plazaMalediwy plazaMalediwy Sun Island Resort

W nowym pokoju wisiał ogromny obraz z delfinami. Pomyślałam, że to musi być znak, bo w planach mieliśmy jeszcze jedną wyprawę – „Zachód słońca z delfinami”, z którymi spotkanie, rzecz jasna, nie jest gwarantowane.delfiny malediwy

Kiedy wypłynęliśmy na ich poszukiwanie, długo nie mogliśmy ich znaleźć. Mnie udało się kilka wypatrzeć, ale zanim łódź zawróciła, delfiny odpłynęły. Za to po chwili zobaczyliśmy na horyzoncie ogromną żaglicę, która wykonała aż trzy skoki ponad wodą. To było magiczne.

W związku z tym, że po delfinach nie było śladu, ludzie zaczęli się niecierpliwić. Moniśka jednak wie, że nie tędy droga. Pomyślałam, że zacznę sobie medytować (dla bardziej wtajemniczonych – zaczęłam otwierać sobie czakry). Kiedy otwierałam czakrę splotu słonecznego, wyobrażałam sobie, że wypływa ze mnie światło tak jasne i piękne, że delfiny zechcą do niego przypłynąć. Kiedy zaczęłam otwierać czakrę serca, Shah krzykną, że są! Przyspieszyliśmy i kiedy je doganialiśmy, nagle jeden z członków załogi zawołał mnie, abym zeszła do niego z dachu (gdzie stałam z resztą gości hotelowych) na dziób, bym mogła być bliżej tych nieziemskich stworzeń. Dlaczego zawołał tylko mnie? Było nas tam około 15 osób.

Delfiny skakały przed naszym dziobem, mogłam ich niemal dotknąć. To było jedno z piękniejszych doświadczeń mojego życia.

Malediwy delfiny

Shah krzyknął, żebym robiła im zdjęcia. Odparłam na to, że nie jestem w stanie, bo nie chcę odrywać od nich wzroku. Wtedy szybkim ruchem ściągnął mi aparat z szyi i udokumentował to piękne spotkanie za mnie. To dzięki niemu mogłam w 100% cieszyć się tą chwilą, a dziś mogę pokazać Wam te niezwykłe ujęcia…

Malediwy delfinyMalediwy delfinyMalediwy delfiny

Ktoś nazwie to wszystko „zbiegiem okoliczności”. Ja odpowiem, że za dużo w moim życiu jest takich zbiegów okoliczności, żebym mogła je traktować, jako przypadek. Wierzę za to, że ten wszechświat rządzi się jakimś algorytmem, który w niewielkiej części zaczynam pojmować.

Każdy człowiek jest przyjacielem

Po raz kolejny przyszło mi się przekonać, że kiedy daję miłość na zewnątrz, otrzymuję ją z powrotem.

W hotelu rosły moje ukochane Frangipani (Plumeria) – różne odmiany.

Malediwy frangipani plumeria

Pewnego dnia przyszła do mnie myśl, że, jeśli znajdę piękny kwiat, podaruję go „przypadkowej osobie”.

I tak, idąc na kolację, położyłam go na stoliku pewnej Pani i powiedziałam z uśmiechem „that’s for you, enjoy your meal”. Pani była zaskoczona, ale tak bardzo się uśmiechnęła i podziękowała za ten gest, że zrobiło mi się ciepło na sercu.

Potem to była już lawina dobrych zdarzeń. Kucharze Mudushanka i Niroshen ze Sri Lanki „potajemnie” zdobywali dla mnie miniaturowe bananki (które o dziwo były bardzo trudno dostępne) oraz mango. Panowie sprzątający dokładali więcej ręczników właśnie wtedy, kiedy ich potrzebowaliśmy. Poznaliśmy wspaniałą włoską parę, która zainspirowała nas do podróży na Hawaje. A Shah podzielił się z nami wyjątkowymi zdjęciami i zaprosił nas na inną wyspę, gdzie jego rodzina ma swój własny dom gościnny oraz zaproponował wspólne wypady na szukanie delfinów, rekinów wielorybich i mant.

Pierwszy kelner, który nas obsługiwał, nie był zbyt rozmowny. Ku naszemu zdziwieniu, na drugi dzień zniknął i na resztę pobytu zastąpił go przemiły Mohamet, który na kolację pożegnalną zlecił przyozdobienie naszego stołu kolorowym piaskiem i świeżymi kwiatami, co, jak się okazało, nie było standardem tej restauracji…

Malediwy Sun Island Resort

I jak tu nie wierzyć, że dobro wraca?

Ja naprawdę wierzę, że każdy człowiek jest w głębi serca dobry, a jeśli nie jest, oznacza to dla mnie, że został wcześniej skrzywdzony lub bardzo cierpi. Dlatego staram się patrzeć na każdą osobę okiem współczucia i otwierać na nią swoje serce.

Shah zaprosił nas na taneczno-muzyczny występ lokalnego zespołu (składającego się z samych mężczyzn), w którym brał udział. Jak widać, człowiek wielu talentów. Sam pokaz niesamowity, co poniektórzy panowie tańczyli, jak w transie.

Malediwy tradycyjny taniec

Malediwy – na koniec

O praktycznych informacjach, które warto znać przed odwiedzeniem Malediwów, pisałam na końcu tego artykułu. Tym razem nasz hotel obejmował całą wyspę, co oznaczało, że nie sąsiadowała z nami lokalna ludność, jak na Hanimadhoo. Dlatego na wyspie dozwolony był alkohol. My jednak go nie piliśmy, a dodatkowo jedliśmy naturalnie, bardzo niewiele i zauważyliśmy, że im mniej i lepiej jedliśmy, tym więcej sił mieliśmy w każdym dniu.

Malediwy jedzenie

Dziś rozumiem, że im jestem bliżej natury (chodzę boso, patrzę na słońce, kąpię się w żywej wodzie, jem naturalne jedzenie), tym zdrowsza i szczęśliwsza się staję. Nie potrzebuję jeść wtedy dużo, przebywam w innym stanie świadomości, widzę siebie i świat w innych kolorach. Tu nie chodzi wyłącznie o fakt, że to czas wolny, urlop, wakacje…

Malediwy roślinnośćMalediwy palmyMalediwy plaza

Zdradzę Wam moje największe marzenie. Wierzę, że kiedyś przyjdzie dzień, kiedy na stałe przeprowadzę się do miejsca, w którym będę mogła chodzić boso, kąpać się w oceanie, oddychać świeżą bryzą, jeść banany prosto z drzewa i codziennie witać i żegnać się ze słońcem. Malediwy mogłyby być takim miejscem, chociaż kto wie, gdzie życie nas poniesie. Niezależnie od lokalizacji – oby się spełniło (tak tylko mówię, nie żebym czegoś oczekiwała 😂).

A poniżej zdjęcia najpiękniejszego zachodu słońca, który pożegnał nas ostatniego dnia.

Malediwy zachód słońcamalediwy zachód słońca

Ludzie nie wierzą w magię, bo uważają, że to dziecinne. Ja z kolei uważam, że to smutne. Czekam na dzień, w którym wszyscy zrozumieją, że to, co dziś nazywamy „magią” i „cudami” to prawa wszechświata, które zaczyna wyjaśniać i udowadniać fizyka kwantowa. Ja zaczynam się tymi prawami bawić i spotykają mnie w życiu rzeczy nieprawdopodobne, którymi nawet nie jestem w stanie się z Wami podzielić, bo większość i tak by w to nie uwierzyła. To, co opisałam tutaj, to pikuś.

Ale na wszystko przyjdzie czas. Cuda dzieją się codziennie. Sztuką jest zechcieć je dostrzec.

CUDownego dnia 💖✨🙏

5/5 (12)

Oceń artykuł

10 komentarzy

  1. sabina 6 kwietnia 2019
    • Monika BodyClean 6 kwietnia 2019
      • Tatiana 3 maja 2019
        • Monika BodyClean 6 maja 2019
  2. Magdalena 7 kwietnia 2019
    • Monika BodyClean 8 kwietnia 2019
  3. Magda 12 kwietnia 2019
    • Monika BodyClean 12 kwietnia 2019
  4. Magda 15 kwietnia 2019
    • Monika BodyClean 15 kwietnia 2019

Zostaw komentarz