Medytacja – jak medytować i jak to jest, że medytujesz, nawet o tym nie wiedząc

Medytacja jak medytować medytacja dla początkującychMedytacja jest terminem, wokół którego narosło mnóstwo nieporozumień, co powoduje, że wiele osób nigdy nawet nie daje sobie szansy, aby jej spróbować. Wielka strata.

Abstrahuję już od licznych badań, które udowadniają korzystny wpływ medytacji na jakość życia człowieka (jego stan zdrowia, relacje międzyludzkie, sukcesy życiowe). Moim zdaniem, w warunkach, w jakich żyjemy obecnie, nie możemy nie pozwalać sobie na medytację. Jest ona najtańszym i łatwo dostępnym źródłem wewnętrznej równowagi.

Wielu z Was na szczęście chce dowiedzieć się o tym więcej i pisze do mnie z pytaniami „jak właściwie medytować”, „jak zacząć”, „jak odczuwać medytację”. Z wielką ekscytacją odpowiem na wszystkie pytania i wątpliwości w tym artykule.

Najchętniej odeszłabym od terminu „medytacja”, który kojarzy się z siedzeniem po turecku, kadzidełkami, niemyśleniem, charakterystycznym ułożeniem dłoni (mudrami) i wydawaniem dość osobliwych dźwięków (zwanych mantrami). Ale takie słowa, jak „uważność”, „obecność”, „bycie w obecnym momencie” czy „tu i teraz” wydają się być jeszcze bardziej mgliste, więc pozostanę przy tym, co „znane” 🙂

 

Medytacja – jak medytować poprawnie

Teraz napiszę coś, co jednych bardzo zawiedzie, a drugich bardzo ucieszy. Nie istnieje coś takiego, jak „właściwa medytacja”. Nie istnieje określona liczba oddechów, które należy wykonać, nie istnieje konkretna pozycja ciała, sprzyjająca medytacji czy właściwa pora dnia. Nie ma znaczenia czy Twoje oczy są zamknięte czy otwarte, ani to czy siedzisz w ciszy czy w hałasie – dopóki potrafisz się skupić.

Technik medytacyjnych istnieją miliony, ale one same w sobie nie są medytacją, bo medytacja to stan świadomości.

 

Pozycja

Jedyna właściwa pozycja w medytacji to taka, w której jest Ci całkowicie komfortowo i wygodnie. Nie sil się na siad skrzyżny (ani tym bardziej pozycję lotosu), jeśli czujesz dyskomfort czy ból. Możesz siedzieć na krześle, kanapie, poduszce, a nawet leżeć na łóżku (chyba, że boisz się, że zaśniesz i spóźnisz do pracy).

Aby uniknąć zaśnięcia w pozycji siedzącej, warto wyprostować kręgosłup. Pozwala to na utrzymanie świadomego kontaktu ciała z umysłem.

Chodzi więc o to, aby pozycja, którą przyjmiesz, nie przeszkadzała Ci w medytacji. To naprawdę wszystko.

 

Oddychanie

Oddychanie akurat jest kluczową czynnością w medytacji, tak jak w całym naszym życiu. Świadomy oddech łączy umysł, ciało i duszę. Głęboki oddech powoduje wydzielanie oksytocyny, dopaminy i prolaktyny – hormonów radości, dzięki którym obniża się kortyzol – hormon stresu. Nasze ciało się relaksuje, ale również doenergetyzowuje i oczyszcza, gdyż płuca odpowiadają za pozyskiwanie 70% energii oraz wydalanie 70% zanieczyszczeń z ciała. Głębszy i świadomy oddech na co dzień dosłownie może zmienić Twoje życie.

Kiedy rodzimy się, oddychamy nieprzerwanie, bierzemy wdech i wydech, wdech i wydech. Z biegiem życia i trudnych doświadczeń, oddech człowieka spłyca się i jest przerywany. Ponoć im bardziej zestresowany człowiek, tym płytszy jest jego oddech.

Podczas medytacji warto pooddychać na chwilę aż do brzucha. Przy wdechu napełniasz brzuch jak balonik, dosłownie dotleniasz swoje wnętrzności. Wydychając powietrze, starasz się przykleić pępek do kręgosłupa.

 

Myśli

Często spotykam się z twierdzeniem, że podczas medytacji się nie myśli. Owszem, w medytacji chodzi o to, aby uwolnić umysł od problemów życia codziennego. Chodzi o to, aby nie angażować się w to, co było lub co ma być, by pozostać w tym, co jest i zawsze będzie prawdziwe – w momencie obecnym.

Przeszłość i przyszłość istnieją wyłącznie w umyśle. Zatracając się w nich codziennie, nie korzystamy z naszego życia, które nie dzieje się nigdy w innym czasie, jak teraz.

Niemniej, podczas medytacji nie chodzi o to, by mieć „pusto w głowie”. Nasz mózg nie przestaje pracować. Ten głos wewnętrzny będzie Ci towarzyszył i to nic złego, dopóki pozostajesz świadomy i nie zatracasz się w iluzji umysłu, czyli czasie przeszłym lub przyszłym.

 

Czas na medytację (jak długo i o jakiej porze)

Oczywiście, że im dłużej potrafisz medytować, tym lepiej. Wszystko przyjdzie z czasem, ale już kilka minut dziennie może okazać się dla Ciebie zbawienne, o czym piszę później. Najważniejsza jest systematyczność.

Teoretycznie nie ma znaczenia, o jakiej porze dnia medytujesz. Moim zdaniem medytować jest najlepiej z rana, aby dobrze przygotować się na cały dzień. Ale jeśli nie jest to możliwe, medytuj wtedy, kiedy masz czas.

 

Muzyka do medytacji

Muzyka (nawet ta o częstotliwościach sprzyjających medytacji) nie jest konieczna. Może być jednak pomocna, jeśli mieszkasz w hałaśliwym otoczeniu (np. przy ruchliwej drodze) lub nie potrafisz się skupić. W Internecie znajdziesz wiele różnych dźwięków pod hasłem „muzyka do medytacji”, „music for meditation”, „meditation music”.

 

Relaksacja

Relaksacja może być elementem medytacji, ale nie jest tożsama z medytacją. Czasami medytacja paradoksalnie może skutkować zwiększeniem napięcia w ciele i to nie znaczy, że była nieudana. Oznacza to, że odsłoniła przed Tobą obszar istotny dla Twojego rozwoju.

To idzie również w drugą stronę. Jeśli w danym momencie jesteś zrelaksowany, nie oznacza to, że nie potrzebujesz medytacji.

Medytacja nie jest ucieczką od „szarości życia codziennego”, od rzeczywistości. Przeciwnie, to stanięcie twarzą w twarz z tym, co jest, bez próby zaprzeczania temu czy pozbycia się tego. W medytacji nie ma wyższości jakiegoś stanu nad innym (np. relaksu nad napięciem, radości nad złością). Wszystko jest równie ważne. Jedyne czego potrzebujesz, to zaakceptować to, co jest w Tobie.

 

Gadżety medytacyjne

Różnego rodzaju przedmioty, jak świece, kadzidełka, poduszki, maty, kamienie szlachetne czy ubrania przyozdobione w mandale czy o określonych kolorach nie są konieczne, aby medytacja była udana 🙂 Możesz używać ich, jeśli lubisz i jeśli Ci służą, ale niech nie staną się wymówką typu „nie mam poduszeczki do medytacji, nie mogę zacząć”.

 

Techniki medytacyjne

Na samym początku warto się wspierać różnymi technikami – słuchać prowadzonych medytacji, które można znaleźć za darmo na YT, kupować książki, inspirować dobrymi praktykami. Ja też tak robiłam, ale po jakimś czasie poczułam, że przymuszam się do tego. Że nie medytuję na swój własny sposób, lecz robię to, co działa u innych. Że to nie jest moje i nie daje mi radości.

Medytacja to wolność. Nie uzyskasz jej, próbując medytować zgodnie z instrukcją, która Cię ogranicza. Powinieneś czuć się w tym autentyczny, całkowicie prawdziwy – powinieneś być sobą.

Osho powiedział, że każdy, kto daje Ci gotową receptę, jest Twoim wrogiem. Poniekąd się z tym zgadzam. Z drugiej strony ludzie po prostu chętnie dzielą się z innymi tym, co sprawdziło się u nich samych i to jest piękne. Problem w tym, że to co działa u kogoś, może nie sprawdzić się u Ciebie.

Jak więc widzisz, „właściwa” medytacja to jedynie ta, którą odbędziesz. Całkowicie Twoja i niepowtarzalna, niewymuszona i autentyczna.Medytacja jak medytować medytacja dla początkujących

Dlatego warto najpierw cofnąć się o krok i zrozumieć naprawdę…

 

Co to jest medytacja

„Medytować” można na niezliczone sposoby, bo medytacja to nic innego, jak bycie świadomym danego momentu, bycie obecnym w teraźniejszości.

Kiedy bierzesz głęboki oddech i przez ten jeden moment skupiasz się wyłącznie na tym – medytujesz!

Jakie to proste. Aby medytować, nie musisz leżeć czy siedzieć. Medytować możesz również w ruchu – podczas jogi, tańca, śpiewu, biegu, spaceru, chodzenia po górach czy innej aktywności (która pochłania Cię bez reszty), podczas jedzenia, przytulając drugiego człowieka, bawiąc się z dzieckiem albo zwierzakiem, słuchając muzyki, a nawet pracując w ogrodzie, prasując lub myjąc naczynia. Tak, nawet wtedy 😉Medytacja jak medytować medytacja dla początkujących

Kiedy jesteś całym sobą w danym momencie, medytujesz. Kiedy jesteś w teraz, zdając sobie sprawę, że nie istnieje inny moment, jak obecny, medytujesz. Żyjesz, a nie egzystujesz. Rozumiesz, że wszystko, co się liczy i co realnie istnieje to teraz.

Eckhart Tolle zauważył coś niezwykłego. Ludzie często traktują moment obecny jako moment nieciekawy, przeszkodę, którą trzeba ominąć, aby dostać się do tego „lepszego momentu” przyszłego, który nigdy nie przychodzi albo, jeśli już się pojawi, nie umiemy się nim cieszyć w pełni, bo musimy biec dalej. I właśnie to sprawia, że życie nie jest dla nas cudem i szczęściem, lecz ciągłą walką, gonitwą i zmaganiem.

Człowiek ciągle walczy z tym, co jest. Walczy ze swoimi uczuciami, myślami, teraźniejszością. A medytacja polega na pełnej akceptacji tego, co jest. Medytacja to zatrzymanie się, bycie obecnym w swoim życiu, świadome jego przeżywanie. Zachwycenie się uśmiechem dziecka, zachodem słońca czy rosą na trawie. Medytować znaczy po prostu być świadomym.

 

Co możesz napotkać podczas medytacji

Początki medytacji (tej w bezruchu) są najcięższe i na tym etapie najtrudniej jest pozostać systematycznym. Wspomnę o najważniejszych elementach, których świadomość może pomóc Ci wytrwać, kiedy masz ochotę tym rzucić.

Automatyczne myśli

W medytacji obserwujesz swoje myśli, uświadamiasz je sobie, a to rodzi mylne wrażenie, że jest ich więcej niż zwykle. Medytacja pozwala na uzmysłowienie sobie, jak nieświadomie człowiek żyje przez większość dnia i ile bezużytecznych myśli zapycha jego głowę.

Największą trudnością w medytacji jest to, że na początku często dajemy się porwać w wir myśli o codzienności („muszę dziś zrobić…”, „zapomniałam o…”, „zjadłbym…”, etc.), ale po jakimś czasie zdarza się to coraz rzadziej. Nawet mistrzom medytacji zdarza się to stosunkowo często. Ale nie są sobą zawiedzeni 😀 To absolutnie normalne!

Kiedy uciekasz w myśli o codzienności, zauważysz, że dzieje się to nieświadomie, że się wyłączyłeś, nawet o tym nie wiedząc. Wtedy, bez poczucia winy, powracasz do momentu obecnego.

Najgorsze, co możesz zrobić, to krytykować się za odpływanie myślami. W momencie, kiedy orientujesz się, że się zamyśliłeś, po prostu wróć do chwili obecnej (najłatwiej poprzez głęboki oddech, który łączy ducha z ciałem). Rób to za każdym razem, kiedy myśli odpłyną w inną stronę. Zacznij je znowu obserwować. Na początku to trudne, ale praktyka uczyni Cię mistrzem.

Nie próbuj kontrolować myśli, lecz pozwól im płynąć. Nie oceniaj, czy one są „dobre” czy „złe”. W medytacji nie ma miejsca na ocenianie, jest tylko obserwacja i całkowita akceptacja tego, co jest.

Nieprzyjemne myśli czy emocje

To właśnie w medytacji najczęściej będą przychodzić do Ciebie myśli i uczucia, którym na co dzień się opierasz. Jako ludzie mamy w nawyku unikanie odczuwania smutku, złości, strachu, lęku. Opór sprawia, że te emocje w nas narastają, co powoduje dysharmonię, podupadanie na zdrowiu, poczucie nieszczęśliwości. W medytacji w końcu wszystko może znaleźć ujście, bo tu pozwalasz wszystkiemu przepływać przez Ciebie.

Podczas medytacji zdarzy się, że będziesz płakać. Ty sam możesz nawet nie wiedzieć, dlaczego, ale zapewniam Cię, że Twoja dusza wie. Płacz oczyszcza i uzdrawia. Wypłukuje trudne przeżycia i tłumione emocje. Twój umysł rozumie, że one są przeszłością, bo zna pojęcie czasu. Twoje ciało żyje traumami, jakby trwały nadal… Dlatego choruje.

Płacz uwalnia w Tobie to, czego nawet nie jesteś świadomy, dlatego nie stawiaj oporu, kiedy przychodzi. Otwórz się na niego, bo on nigdy nie pojawia się bez powodu. Podobnie, jak oddech, jest Twoim przyjacielem. Pozwól mu przyjść i pomóc. Płacz i oddychaj, płacz i oddychaj…

Frustracja

Bardzo często osoby początkujące denerwują się tym, że nie potrafią odpędzić stale napływających myśli, nudzą się lub mają poczucie straty czasu. Nie potrafią uzyskać równowagi, zwłaszcza, kiedy wydarzyło się coś trudnego. Dochodzą do wniosku, że nie potrafią właściwie medytować i rezygnują.

To zbyt pochopna decyzja. Naszego umysłu nie można wyłączyć i nie na tym polega medytacja. Strumień myśli będzie napływać, bo tak jesteśmy skonstruowani i tak nasze ciało i umysł funkcjonują od lat. One starają się być ciągle aktywne, aby sprostać naszym wymaganiom. Teraz naszą rolą poprzez medytację jest sprawić, aby potrafiły się wyciszyć, zatrzymać, znaleźć czas na moment oddechu i refleksji. To budowanie nawyku, na które potrzeba czasu.

 

Jak zacząć medytować

Zacznij bez oczekiwań

Ludzie oczekują, że podczas lub po medytacji będą czuć się jakoś… inaczej, lżej, zdrowiej, radośniej, cudowniej. W końcu po to medytują – aby osiągnąć jakiś cel. Tymczasem medytacja powinna być celem samym w sobie. Nikt Ci nie powie, czym dokładnie zaowocuje Twoja medytacja. Możesz być jednak pewien, że po jakimś czasie sam zaczniesz obserwować zmiany w sobie. Zazwyczaj są to zupełnie inne zmiany niż te, których oczekiwałeś…

Porzucenie jakichkolwiek oczekiwań jest kluczem do wytrwałości i osiągnięcia równowagi w medytacji. Najważniejsze to nie spinać się, a otworzyć na to, co podczas medytacji przychodzi i skupić się na jej sednie – byciu.

Nie wyobrażaj sobie, że jedna medytacja zmieni Twoje życie i uczyni Cię oazą spokoju. Nie oceniaj, czy tym razem była ona „udana” czy nie. Ważne, że była Twoja i że poświęciłeś sobie czas.

Dzięki wyzbyciu się oczekiwań Twoja medytacja będzie łatwiejsza i bardziej harmonijna. Otworzysz się na nią i pozwolisz jej przyjąć taką formę, jaka akurat w tym momencie jest Ci potrzebna.

Medytacja jak medytować medytacja dla początkujących

 

Pozwól emocjom wypłynąć

Kiedy siadasz do medytacji i czujesz niepokój, czujesz się ciężko lub chce Ci się płakać, otwórz się i pozwól sobie na odczuwanie tego, co jest w Tobie.

Tchich Nhat Hanh na podstawie buddyjskich nauki opracował propozycję radzenia sobie z silnymi emocjami, którą pokochałam:

  1. Rozpoznanie – kiedy zauważasz w sobie silną emocję, mówisz „Wiem, że tam jesteś”.
  2. Akceptacja – nie zaprzeczasz temu, co czujesz; otwierasz się na to, co jest w Tobie.
  3. Objęcie – zauważając i akceptując swoją emocję, ogarniasz ją ramionami, jak matka przytula płaczące dziecko. Ta emocja dosłownie zrodziła się w Tobie i należy do Ciebie. Już sam ten akt potrafi przynieść ukojenie.
  4. Spojrzenie w głąb – kiedy stajesz się spokojniejszy, możesz zastanowić się, co sprawiło, że ta emocja zakiełkowała w Tobie.
  5. Zrozumienie – jeśli zajrzysz wystarczająco głęboko, możesz zrozumieć, co wywołało w Tobie tak silne emocje i co jest źródłem Twojego cierpienia.

 

Po prostu to zrób

Spróbuj od 1 minuty dziennie – tylko tyle. Wtedy nie będziesz denerwować się, że Ci nie wychodzi. Nie będziesz też miał poczucia, że tracisz czas, a mógłbyś przecież robić tyle „ważnych” rzeczy. Tylko 60 sekund ciszy dla Ciebie – nic więcej. Przed wstaniem z łóżka, w trakcie dnia czy przed snem. Jeśli wytrzymasz dłużej, cudownie.

Weź głęboki oddech, jeden lub więcej, jeśli potrzebujesz… i po prostu bądź. Jeśli chcesz po prostu zamknąć oczy i oddychać, niech tak będzie.

Z biegiem czasu zachęcam, abyś starał się poczuć swoje ciało – przeniósł się w głąb siebie, pobył z sobą. Co czujesz w środku? Ból fizyczny, psychiczny? Napięcie w jakichś konkretnych miejscach ciała? Ciężkość? A może lekkość? Odpuść kontrolę i obserwuj. Jak to jest zajrzeć do wnętrza?

Jeśli przyjdą automatyczne myśli, weź głęboki oddech i wróć do ciała. Bądź wdzięczny za ten czas, który sobie poświęciłeś, nawet jeśli po wszystkim nie poczujesz znaczącej różnicy. Nie musisz jej czuć.

 

Medytacja – jak było ze mną

Pytacie mnie, jak wygląda moja praktyka. Ja zaczynałam właśnie od minuty w ciszy. To była dla mnie zaskakująco ekscytująca perspektywa – przez jedną minutę po prostu siedzieć, „nic nie robić” i poświęcić czas w 100% sobie. Wow! 😀

Potem starałam się wydłużać czas medytacji. Po kilku miesiącach zaczęłam medytować na swój własny sposób. Z wszystkiego, o czym czytałam, słuchałam, oglądałam, wybrałam tylko to, co ze mną rezonowało, z czym czułam się dobrze. Nie robię niczego na siłę, nie zmuszam się do technik, których nie „czuję”.

Zawsze znajduję czas z samego rana lub przed pójściem spać, aby pobyć w teraźniejszości, być wyłącznie w danym momencie. To jest dla mnie tak naturalne, jak mycie zębów czy prysznic. Nie robię tego z zegarkiem w ręku, więc nie wiem, ile zajmuje mi to czasu.

W ciepłe miesiące moim ulubionym sposobem na to jest po prostu siedzenie na balkonie, gapienie się we wschodzące słońce i głębokie oddychanie. Skupiam się całą sobą na tym zjawisku. To pozwala mi uciszyć trajkotający umysł.

Często podczas medytacji kieruję uwagę w obszar serca lub inne miejsca w ciele i staram się odczytać, jak się czuję. Jeśli np. moje serce jest ciężkie, zestresowane, przygnębione, staram się szukać głębiej, zastanawiam się, co jest tego powodem i szukam rozwiązania. Kiedy nie wiem, co robić, proszę o podpowiedź. Często zdarza mi się ją otrzymywać poprzez przychodzące „znikąd” myśli, książki, ludzi, zdarzenia lub sny. Ważne, by być na tyle uważnym, aby potrafić je wychwycić. One przychodzą zawsze – bez wyjątku.

Często zdarza mi się wyrażać wdzięczność za życie. Uwielbiam odczuwać ten spokój, mieć tę przyjemną świadomość, że istnieję, a mogłabym nie (praktyka wdzięczności jest tak ogromnie ważna, że poświęciłam jej odrębny wpis, który polecam z całego serca).

Medytuję też przy jedzeniu. Staram się przynajmniej jeden posiłek dziennie jadać, skupiając całą swoją uwagę wyłącznie na nim.

Jedną z najpiękniejszych form medytacji jest dla mnie ta, którą nazwałam „praktyką przytulankową” 😂 To nic innego, jak przytulanie się do partnera, podczas którego jestem w 100% obecna. Zainspirowałam się tu wspomnianym już wcześniej Tchich Nhat Hanhem i jego mantrą miłości: „Darling, I know you are there” oraz „I am here for you” („Kochanie, wiem, że tam jesteś” i „ja jestem tu dla Ciebie”). Kluczowa nie jest tu obecność fizyczna, ale całkowite skoncentrowanie świadomości na drugiej osobie i jej istnieniu. Cieszenie się jej bliskością, dotykiem, głosem, śmiechem. Bycie świadomym tej chwili, która trwa i przeżywanie tych wysokich wibracji…

Ale to wszystko jest moje i Tobie może nie odpowiadać. Dlatego tak ważne jest znalezienie swojego własnego sposobu na przebywanie w momencie obecnym.

Medytacja jak medytować medytacja dla początkujących

 

Co dała mi medytacja

Medytacja otworzyła moje serce na miłość, a głowę na nieograniczone informacje. Dzięki niej nawiązałam ponowny kontakt z moim ciałem, umysłem i duszą. Umiem odczytywać wewnętrzne sygnały, słuchać głosu intuicji. Wiem, kiedy robię coś w zgodzie z sobą, a kiedy nie.

Dzięki medytacji zaakceptowałam i odkryłam siebie na nowo. To cudowne spotkanie z samym sobą – podróż w głąb ku zrozumieniu siebie samego, swoich potrzeb, przekonań, ograniczeń i „ciemnych stron”.

Poczułam w ciele, czym są wysokie wibracje miłości, radości i empatii, a czym niskie i ciężkie wibracje agresji, gniewu czy poczucia winy. Zrozumiałam, że za każdym razem, kiedy oceniam bezdusznie innych ludzi, moja energia spada. Doświadczyłam tej prawdy, która mówi „to, co czynisz innym, czynisz sobie”. Dlatego uczę się nie oceniać nikogo, a kochać każdego.

Bycie świadomym pozwoliło mi osiągnąć wewnętrzną równowagę i z uwagą przyglądać się moim myślom i emocjom na co dzień. Kiedy w jakiejś sytuacji czuję intensywny przypływ silnych emocji lub destrukcyjnych myśli, jest to sygnał dla mojej świadomości, aby je obserwować, ale nie pozwolić im się owładnąć, nie przywiązywać się do nich, lecz po prostu je puścić. Tego nauczyła mnie medytacja.

Bycie w momencie daje mi niewytłumaczalne poczucie przynależności do wszechświata. W medytacji czuję jedność ze wszystkim, co mnie otacza. Nie jestem odseparowaną jednostką, jestem idealnie dopasowaną częścią całości.

Ale to wszystko tylko słowa… A medytacja jest bardzo osobistym doświadczeniem, którego nie da się objąć słowami.

 

Medytacja – na koniec

Mój mąż zapytał mnie kiedyś, czy uważam, że życie jest trudne. Po chwili namysłu odpowiedziałam mu, że według mnie życie samo w sobie jest piękne i proste. To człowiek je komplikuje. Muszę przyznać, że jestem dość dumna z tej refleksji.

Życie samo w sobie jest cudem. To, że moje serce zaczęło bić, że moje płuca przetwarzają oddech w energię, że moje narządy perfekcyjnie z sobą współpracują, jest magiczne. To, że mogę widzieć świat, czuć podmuch wiatru i słońce na twarzy, słuchać muzyki, głosu bliskiej osoby i jeść pyszne potrawy… Otrzymaliśmy wspaniałe narzędzie do doświadczania życia – naszą rolą jest nauczyć się to doceniać.

W książce „Depresja. Jedzenie, które leczy” , którą ostatnio Wam polecałam, znajduje się cudowny fragment: „Jeśli na chwilę zapomnisz o otaczającej Cię rzeczywistości i uświadomisz sobie, że jesteś, że żyjesz, że istniejesz, to ten krótki moment jest szczęściem w czystej postaci. To moment, w którym uświadamiasz sobie, że życie jest piękne samo w sobie”. To jest właśnie medytacja.

Sztuką w medytacji i całym życiu jest zapomnieć, czego się chce. Czasem to czego chcemy, nie jest tym, czego potrzebujemy. Dlatego uczę się „ściągać ręce z kierownicy”, odrzucać strach i wypełniać serce spokojem, prosić o wskazówki i ufać, że wszystko ułoży się w zgodzie z najwyższym dobrem.

Więc polecam Ci z całego serca zacząć medytować. Nauczyć się być obecnym w swoim życiu. Poświęcać codziennie jakiś czas wyłącznie sobie. Jeśli uważasz, że jesteś na to zbyt zajęty, zastanów się, ile czasu w ciągu dnia poświęcasz rzeczom nieistotnym. W dzisiejszym świecie liczy się przede wszystkim, to, co potrafisz ignorować, a nie tylko to, na co zwracasz uwagę. Wybieraj mądrze.

Niech całe nasze życie stanie się medytacją i celebracją momentu obecnego.

Namaste 🙏

4.83/5 (23)

Oceń artykuł

8 komentarzy

  1. Hania 9 października 2018
    • Monika BodyClean 9 października 2018
  2. Agnieszka 10 października 2018
    • Monika BodyClean 10 października 2018
  3. Marta 10 października 2018
    • Monika BodyClean 10 października 2018
  4. Adas 17 października 2018
    • Monika BodyClean 17 października 2018

Zostaw komentarz