Depresja. Jedzenie, które leczy – Karolina i Maciej Szaciłło – o książce i moich przemyśleniach

Depresja jedzenie które leczy opinie recenzjaKiedy zostałam poproszona o recenzję tej pozycji, nie byłam pewna, czy jestem odpowiednią osobą – nigdy nie doświadczyłam depresji w jej „podręcznikowej” postaci. Po przeczytaniu książki wiem, że to nie miało znaczenia i że powinien zajrzeć do niej każdy, kto czuje się w tym świecie zagubiony, stanął w martwym punkcie lub chociaż raz doznał poczucia utraty radości z życia.

Depresja. Jedzenie, które leczy absolutnie nie jest kolejnym poradnikiem o zdrowym żywieniu i naturalnym jedzeniu. Tytuł nie oddaje również do końca treści książki, gdyż zawiera ona w sobie znacznie więcej niż przepisy, które mogą okazać się pomocne dla osób w depresji.

Ta książka jest mi bliska z wielu powodów. W przeszłości borykałam się z długimi okresami obniżonego nastroju i uczucia, że tracę grunt pod nogami. Towarzyszyło mi chroniczne zmęczenie, stres, napady lęku, zamknięcie na rozwój, na ludzi, na miłość.

Żałuję, że w tamtym czasie nie wpadła mi w ręce podobna pozycja. O ile łatwiej byłoby mi zrozumieć to, co wtedy sprawiało, że moje życie traciło sens.

Tym bardziej cieszę się, że dziś mogę opowiedzieć o tej książce Tobie…

 

Depresja. Jedzenie, które leczy – czego możesz się spodziewać

Książka Karoliny i Maćka Szaciłło odpowiada na pytanie, jak osiągnąć życiową równowagę, która jest warunkiem naszego zdrowia i dobrostanu. Podsuwa wskazówki, jak uniknąć stanów depresyjnych lub w jaki sposób poradzić sobie z depresją, kiedy już znajdziemy się w jej ramionach.

Podpowiada, jak powrócić do siebie. Dotyka nie tylko sfery jedzenia i ciała, ale również sfery umysłowej i duchowej (która w dzisiejszych czasach niestety mylnie utożsamiana jest z religijnością). Opowiada o oddechu, medytacji, jodze i pracy z własnymi emocjami.

„Dopiero gdy osiągniemy harmonię na najbardziej dosłownym poziomie ciała, umysłu (w tym emocji), społecznym i duchowym (nazywanym również poziomem energii), możemy powiedzieć, że jesteśmy zdrowi. Możemy powiedzieć, że jesteśmy szczęśliwi”.

Same przepisy, które oczywiście pozostają zasadniczą częścią książki, oparte są o system medycyny indyjskiej, istniejący od ponad 5 tys. lat – ajurwedę oraz współczesną dietetykę. W ajurwedzie ujmuje mnie to, że skupia się ona nie tylko na zdrowiu fizycznym, ale również psychicznym oraz duchowym. Podejście to nie separuje więc ciała od umysłu i duszy człowieka, co często robi dziś nowoczesna medycyna.

Tak wielu z nas nie rozumie jeszcze, że w większości nasze choroby mają swoje źródło w cierpieniu i trudnych momentach z przeszłości. Tylko nasz świadomy umysł rozróżnia przeszłość od teraźniejszości i przyszłości. Nasz „nieświadomy umysł”, czyli nasze ciało, nie zna pojęcia czasu – dla ciała przeszłe doświadczenia są ciągle żywe i dopóki ich nie domkniemy, nie wybaczymy, nie puścimy, będziemy chorować i cierpieć.

Treści książki dotykają tematu:

„[…] leczenia dzięki pracy z emocjami. Zaglądania do środka, konfrontowania się z tym, co w nas piękne i co w nas trudne. Przyglądania się przeróżnym skomplikowanym mechanizmom i uwarunkowaniom emocjonalnym, które najczęściej zostały ukształtowane w dzieciństwie. Mechanizmom, u których podstawy leży… brak miłości. Rozpaczliwe pragnienie bycia kochanym”.

 

Świadome życie

Książka ujęła mnie tym, że porusza temat najbliższy mojemu sercu – temat świadomości. Nie tylko świadomości w kontekście żywienia, świadomego spożywania posiłków, ale też świadomego życia w teraźniejszości, w momencie obecnym. Dziś nie żyjemy w „tu i teraz”, nie potrafimy cieszyć się promieniami słońca na twarzy czy uśmiechem dziecka, bo tkwimy w przeszłości lub przyszłości, przez co ciągle jesteśmy nieobecni, nie żyjemy naprawdę.

„Jak wyjaśnia filozofia Wschodu, stres to nic innego jak umysł, który nie jest w teraźniejszości”.

Depresja. Jedzenie, które leczy podkreśla również wagę wdzięczności w naszym życiu, o której tyle piszę u siebie. Niektórzy uważają, że praktykowanie wdzięczności jest przereklamowane i mają ją za stratę czasu. Nie rozumieją, że wdzięczność jest nam tak potrzebna, gdyż nasz umysł jest przyzwyczajony do ciągłego zamartwiania się tym, co było lub tym, co będzie.

Praktyka wdzięczności służy temu, by nauczyć umysł pracować inaczej. By przestać ciągle być nieszczęśliwym, zabieganym, zestresowanym, niezadowolonym.

Jeśli nie docenimy tych małych cudów, które CODZIENNIE dzieją się w naszym życiu, do końca swoich dni będziemy żyli w poczuciu braku, niedostatku, choroby i niesprawiedliwości.Depresja jedzenie które leczy opinie recenzja świadome życie

„Czuję wdzięczność. Wdzięczność płynącą z rzeczy małych. Płynącą ze środka. Wdzięczność, która przyciąga wszelką obfitość, która indukuje szczęście. W końcu raduje się tym, co jest, a nie przylega do tego, czego nie ma”.

„Jeśli na chwilę zapomnisz o otaczającej Cię rzeczywistości i uświadomisz sobie, że jesteś, że żyjesz, że istniejesz, to ten krótki moment jest szczęściem w czystej postaci. To moment, w którym uświadamiasz sobie, że życie jest piękne samo w sobie”.

W książce autorzy wspominają również o tym, że serce nie jest tylko organem, pompką do krwi… Jest naszym „centrum dowodzenia”, emocjonalnym umysłem, z którym trzeba na nowo nawiązać kontakt, aby żyć pełniej. Podpisuję się pod tym obiema rękami – napisałam nawet artykuł o tym, jak ważne jest dla nas serce, o czym możesz przeczytać tutaj.

Treści książki mówią o istocie akceptacji samego siebie i podkreślają, jak poczucie winy działa wyniszczająco na nasze narządy oraz może przyczyniać się do chorób. Z doświadczenia autorów i ich otoczenia wynika, że:

„[…] spora część alergii czy nietolerancji pokarmowych, a tym bardziej chorób autoimmunologicznych czy np. raka jest m.in. wynikiem niechęci do samego siebie i chowanej urazy (do innych i do samego siebie)”.

W książce silnie zaznaczona jest również waga oddychania, co ogromnie mnie cieszy. Nie doceniamy oddechu, bo jest dla nas czymś naturalnym i automatycznym. A przecież to źródło życia – bez oddechu umieramy. To właśnie nasz układ oddechowy (również oddychająca skóra) zapewnia nam aż 70% energii życiowej i usuwa 2/3 zanieczyszczeń z organizmu.

Im gorsze samopoczucie, im większe cierpienie, tym bardziej spłyca się nasz oddech. Niektórzy nie potrafią wręcz wziąć pełnego oddechu. W chwilach przygnębienia czy silnego stresu już jeden głęboki wdech potrafi przynieść ulgę i dodać energii. W książce Karoliny i Maćka Szaciłło znalazło się kilka godnych polecenia technik oddechowych, które można praktykować od zaraz i stopniowo zauważać poprawę samopoczucia.

I w końcu płacz… Płacz, który w naszej kulturze jest oznaką słabości, zbytniej wrażliwości, niemęskości.

Powiem Ci coś, co mnie uratowało. Musisz pozwolić sobie płakać. Musisz płakać zawsze, kiedy tego potrzebujesz. Choćby Twój płacz był głośny i rozpaczliwy, choćby przypominał skowyt czy inne obce Ci dźwięki, choćby wykrzywiał Twoją twarz w nieprzyjemnym grymasie… Musisz płakać, bo płacz oczyszcza, uwalnia tę zablokowaną energię, tłumione latami emocje. Płacz uzdrawia.

 

Depresja

Ta książka uświadomiła mi szokującą rzecz. WHO podaje, że niebawem depresja stanie się drugą najczęstszą przyczyną śmierci.

Depresja ma wiele wymiarów, a składają się na nią wycieńczone stresem ciało, ciągle niezadowolony i wypełniony nierealnymi oczekiwaniami umysł oraz zraniona przeszłymi doświadczeniami dusza. Właśnie dlatego leczenie każdej ludzkiej istoty nie powinno skupiać się wyłącznie na ciele, farmakoterapii, a nawet samym jedzeniu. Kluczowe jest podejście holistyczne (całościowe), które obejmuje również aspekty psychologiczne i duchowe.

Depresja jedzenie które leczy opinie recenzja świadome życie

Uderzające są słowa Alexandra Lowena, uznanego psychiatry i psychoterapeuty, którego niewiarygodnie trafne treści często przytaczane są w książce:

„Niestety żaden środek chemiczny nie przynosi trwałej poprawy. Po wywołanym sztucznie wzlocie zawsze przychodzi obniżenie nastroju i w ten sposób rodzi się psychologiczne uzależnienie od leków, które może być dla jednostki równie niszczące, jak uzależnienie fizyczne. Ratunek leży wyłącznie w zrozumieniu źródła depresji i zaakceptowaniu go, bowiem w ten sposób powstanie solidny fundament, na którym można budować”.

Często mówi się o tym, że depresja jest wtedy, kiedy ciało nie godzi się już więcej na udawanie kogoś, kim nie jest. Nie godzi się na ukrywanie cierpienia, swoich prawdziwych potrzeb, emocji i udawanie szczęśliwego na zewnątrz. W końcu dochodzi do załamania systemu.

W języku angielskim osobę w depresji określa się przymiotnikiem „depressed”. Niektórzy nadają temu słowu głębsze znaczenie – „deep rest”, co oznacza głęboki odpoczynek.

Osoba w depresji dosłownie wyłącza się z funkcjonowania, w skrajnych przypadkach nie jest w stanie wykonać najłatwiejszej czynności, jak choćby wstać z łóżka czy umyć się. Wszystko dzieje się po to, żeby zmusić jednostkę do regeneracji, odzyskania sił, poświęcenia czasu wyłącznie sobie.

Depresja. Jedzenie, które leczy pokazuje więc, że doświadczenie tej choroby może być paradoksalnie naszym błogosławieństwem. Może być czasem na odcięcie od wymagań zewnętrznego świata, na zajrzenie w głąb siebie i powrót do naszej prawdziwej natury. Depresja może okazać się szansą na transformację całego życia. Może stać się końcem starego i początkiem nowego.

 

Przepisy

Moje serce podbiły pięknie zilustrowane, proste i smaczne dania. Ulubionym jak na razie jest przepis na owsiankę z kakao i chilli, ale nie zdążyłam jeszcze wypróbować wszystkich 🙂 Znajdziecie tu 80 przepisów na aromatyczne śniadania, obiady, kolacje i przekąski zarówno w wersji lżejszej (wiosenno-letniej), jak też bardziej rozgrzewającej i komfortowej (jesienno-zimowej) oraz receptury na smaczne kiszonki, napoje oraz mieszanki przypraw.

Przepisy te nie tylko ucieszą oko i podniebienie, ale przede wszystkim dodadzą energii, której tak potrzebują osoby o obniżonym nastroju lub w depresji.

Z tych przepisów zadowolone będą również osoby, które starają się ograniczać spożywanie produktów odzwierzęcych (chociażby przez wzgląd na problemy z gospodarką hormonalną, alergie i nietolerancje pokarmowe), wegetarianie oraz weganie (w niektórych przepisach pojawiają się jedynie masło ghee oraz miód, które z powodzeniem można zastąpić roślinnymi substytutami).Depresja jedzenie które leczy opinie recenzja świadome życie

Niestety przepisy w ich oryginalnej wersji nie są odpowiednie dla osób przebywających na protokole autoimmunologicznym.

Wiem, że w kwestii soi (która używana jest w przepisach) narosło wiele kontrowersji (podobnie, jak wokół oleju kokosowego). Soja przede wszystkim jest kojarzona z modyfikacją genetyczną i negatywnym oddziaływaniem na ludzkie hormony za sprawą zawartości substancji do nich podobnych (fitoestrgenów).

Sama bardzo długo unikałam jej w diecie, aż trafiłam na rzetelne źródła i badania, które wskazują na to, że soja wykazuje pozytywny wpływ na zdrowie człowieka (płodność, łagodzenie stanów depresyjnych i bezsenności, poziom insuliny, a nawet zmniejszenie ryzyka nowotworów). Działanie fitoestrogenów zawartych w soi jest znacznie słabsze i nietożsame z ludzkim estrogenem. Ponadto, fitoestrogeny zawarte są również w selerze, szparagach, brokułach, brukselce czy zbożach.

Aby unikać produktów modyfikowanych genetycznie (GMO), należy kupować certyfikowane produkty ekologiczne, które zgodnie z przepisami, nie mogą być modyfikowane.

Jeśli mimo wszystko nie jesteście przekonani do soi, w większości przepisów można zastąpić ją produktami z innych roślin lub ewentualnie dobrej jakości nabiałem.

 

Na koniec – dlaczego warto przeczytać pozycję Depresja. Jedzenie, które leczy

Książka traktuje człowieka jako jedność, całość. Pozwala zrozumieć, dlaczego stopniowo zatracamy poczucie szczęścia, które może prowadzić do utraty zdrowia. W przystępny sposób pokazuje, jak (m.in. poprzez pokarm, wyciszenie, ruch, oddychanie i poszerzanie świadomości) można odzyskać życiową energię, która jest niezbędna w powrocie na właściwe tory.

Polecam tę książkę nie tylko osobom zmagającym się z depresją, ale również tym, którzy czują się zagubieni, niedopasowani do realiów rzeczywistości i nie znajdują już w sobie radości życia. Polecam ją osobom, których bliscy borykają się z okresami obniżonego nastroju czy stanów depresyjnych.

Polecam ją w końcu osobom, które są na początku swojego duchowego rozwoju i próbują ruszyć z miejsca. Informacje tu zawarte mogą pomóc w zrozumieniu swojego wnętrza i zewnętrznej rzeczywistości, otwarciu głowy, serca i spojrzeniu na siebie oraz świat z zupełnie nowej perspektywy.Depresja jedzenie które leczy opinie recenzja świadome życie


Chcę podkreślić, że autorzy książki rekomendują, by przed wprowadzeniem jakichkolwiek zmian czy zaleceń, skonsultować się z właściwym specjalistą (terapeutą, psychologiem, psychiatrą, lekarzem medycyny, dietetykiem, etc.). Nie zachęcają oni do zmniejszania dawek lub odstawiania leków. Informacje zawarte w publikacji nie mogą zastąpić porady specjalisty oraz diagnostyki.


Tytuł: Depresja. Jedzenie, które leczy
Autorzy: Karolina i Maciej Szaciłło
Liczba stron: 272
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Zwierciadło
Data premiery: 22 sierpnia 2018

5/5 (11)

Oceń artykuł

4 komentarze

  1. Marta 7 września 2018
    • Monika BodyClean 7 września 2018
      • Marta 8 października 2018
        • Monika BodyClean 8 października 2018

Zostaw komentarz