Protokół autoimmunologiczny – co to jest i co można jeść?

Protokół autoimmunologiczny AIP

Co to jest protokół autoimmunologiczny? Jakie produkty są podczas jego stosowania zalecane, a jakie wykluczane? Co z suplementacją? I czy powrócę jeszcze do produktów eliminowanych na protokole? Na te i inne pytania odpowiadam w poniższym artykule 🙂

Choroby autoimmunologiczne (autoimmunizacyjne, autoagresywne) zdają się być prawdziwą epidemią dzisiejszych czasów. Geny tylko po części determinują nas do zapadania na nie (niektórzy twierdzą, że geny nie mają z tym nic wspólnego!). Przeważająca część to środowisko, w którym żyjemy, nasza dieta oraz styl życia. Co to oznacza? Że mamy ogromny wpływ na nasze zdrowie (lub jego brak).

Choroba o podłożu autoimmunologicznym, zgodnie z obecną definicją, ma miejsce wtedy, gdy system immunologiczny, mający za zadanie chronić organizm, zwraca się przeciwko niemu. Istnieje ponad sto autoagresywnych chorób, z czego najbardziej znane to:

  • Hashimoto
  • Choroba Gravesa-Basedowa
  • Reumatoidalne zapalenie stawów
  • Stwardnienie rozsiane
  • Celiakia
  • Toczeń rumieniowaty
  • Choroba Leśniowskiego-Crohna
  • Łuszczyca

Mimo, iż dla ułatwienia posługuję się terminem „choroby autoimmunologiczne”, absolutnie nie wierzę w twierdzenie, że nasz własny organizm atakuje sam siebie. Jeśli zmagasz się z tego typu chorobą, koniecznie przeczytaj te informacje oraz ten artykuł.

Najważniejszym zadaniem po stronie osoby chorej jest wyregulowanie i wzmocnienie systemu odpornościowego, tak, aby rozpoczął proces uzdrawiania i wyprowadzania z choroby.

Protokół autoimmunologiczny – dieta

Coraz bardziej popularnym narzędziem do tego służącym staje się protokół autoimmunologiczny (z ang. Autoimmune Protocol, AIP). Protokół autoimmunologiczny to nie tylko dieta, ale strategia łącząca gęsty odżywczo i antyzapalny jadłospis ze zbalansowanym stylem życia. Stosowana jest w celu zahamowania objawów chorób o podłożu autoimmunologicznym i doprowadzenia do ich remisji (gdyż obecnie uważa się, że choroby autoimmunizacyjne są nieuleczalne). Ma również maksymalnie odbudować i odżywić nasz organizm, przy jednoczesnym wyeliminowaniu czynników prozapalnych, drażniących nasz układ immunologiczny i pogarszający stan naszych jelit. W jelitach znajduje się prawie 80% limfocytów, czyli większość naszej odporności. Dlatego protokół skupia się w szczególności na regeneracji i uszczelnieniu jelit oraz wygaszeniu stanu zapalnego, osłabiającego nasz organizm.

Biorąc pod uwagę jadłospis, można powiedzieć, że AIP to „okrojona” i bardziej restrykcyjna wersja Paleo. Poniżej przedstawiam listę produktów polecanych i eliminowanych na protokole. Zacznę od tych polecanych, żeby pokazać, że naprawdę mamy co jeść, pomimo odstawienia glutenu, nabiału i cukru 🙂

Protokół autoimmunologiczny AIP

Protokół autoimmunologiczny – produkty zalecane

  1. Warzywa: zwłaszcza zielone, ale repertuar jest szeroki. Moje ulubione: dynia, cukinia, ogórki, szparagi, sałaty (masłowa, rzymska, lodowa), szczypior, natki, cebula, por, pietruszka, seler, marchew, buraki. Warto spożywać jak najwięcej warzyw w formie surowej, ale parowanie, gotowanie, pieczenie czy kiszenie też jest w porządku.
    Ważne: w protokole zwraca się uwagę na warzywa krzyżowe, czyli takie jak: brukselka, kapusta (wszystkie rodzaje: pekińska, włoska, biała, czerwona), brokuł, kalafior, szpinak, jarmuż, boćwina, rukola, roszponka, rzeżucha, kalarepa, gorczyca, rzepa, rzodkiewka, rzepak, rukiew wodna, chrzan. Warzywa krzyżowe zawierają goitrogeny, które obwinia się o zaburzanie wchłaniania jodu potrzebnego tarczycy. Niektóre źródła niestety sugerują usunięcie ich z diety, a niektóre zalecają spożywać je po obróbce termicznej (gotowanie, blanszowanie, parowanie) lub w formie fermentowanej, dzięki czemu goitrogeny są częściowo neutralizowane. Moim zdaniem absolutnie nie powinniśmy ich wykluczać, gdyż odżywczość tych warzyw jest ogromna. Co więcej, niektórzy uważają, że kwestia goitrogenów jest zbyt rozdmuchana, gdyż rośliny nie zawierają ich w takim stężeniu, aby mogły zaszkodzić tarczycy. Dlatego zdecydowanie lepiej będzie, jeśli pozostawimy je w diecie, nawet w formie surowej.
  2. Nierafinowane tłuszcze: oliwa z oliwek extra virgin, olej kokosowy, olej z awokado, smalec (używane najlepiej na surowo, ale do smażenia w niższych temperaturach też się sprawdzą, więcej o smażeniu piszę tu). Zdania są podzielone, jeśli chodzi o masło ghee. Bezpieczniej jest je wyeliminować, jeśli mamy nietolerancję nabiału, laktozy czy kazeiny.
  3. Owoce: protokół zakłada ograniczanie ich ilości na rzecz warzyw. Co nie znaczy, że usuwamy je z diety 🙂 Owoce są niestety bardzo demonizowane w dzisiejszych czasach ze względu na zawartość węglowodanów, które nijak się mają do rafinowanego cukru. Prawda jest taka, że owoce nas uzdrawiają! Najlepiej wybierać owoce czarne i czerwone – jeżyny, jagody, borówki, maliny (z uwagi na przeciwutleniacze i ich wysoką odżywczość) oraz tłuste i zdrowe awokado. Niemniej jednak jabłka, gruszki, banany, kiwi, figi, mango, melony i arbuzy będą równie dobrym wyborem.
  4. Polecane źródła węglowodanów złożonych: nasza tarczyca potrzebuje dobrych węglowodanów, aby sprawnie pracować, dlatego warto zjadać około 100-120g węglowodanów dziennie (chyba, że lekarz/dietetyk zaleci inaczej, np. ze względu na insulinooporność lub cukrzycę). Polecam bataty, topinambur, platany, yam, taro i moje ulubione ostatnio migdały ziemne (inaczej orzechy tygrysie lub chufa, które są bulwami). Spotkałam się ze sprzecznymi informacjami dotyczącymi kasztanów jadalnych – niektóre źródła podają, że należy je wykluczyć, a inne, że warto je włączyć z uwagi na fakt, że są dobrym źródłem węglowodanów i mają minimalną zawartość prozapalnych kwasów omega 6. Ja nie jadłam ich przez pierwsze 3 miesiące, ale niektórzy włączają kasztany i mąkę z nich nawet po miesiącu i dobrze ją tolerują.
  5. Mięso: każde, lecz najlepiej ze sprawdzonego źródła – np. kaczka, gęś, wołowina, wieprzowina, jagnięcina, baranina, podroby (serca, nerki, mózg, żołądki, płucka, wątróbka – do 400 g tygodniowo). Sklepowy drób – zwłaszcza kurczak i indyk – są niestety zazwyczaj kiepskiej jakości. Polecam królika, który smakuje jak kurczak, a w dodatku jest bogaty w antyzapalne kwasy omega 3. Dziczyzna jest droga, ale raz na czas warto wprowadzić ją do jadłospisu.
  6. Ryby i owoce morza (to też mięso): z dzikiego połowu, nigdy hodowlane.
  7. Napoje: woda, mleko kokosowe, woda kokosowa, kawa z cykorii, koktajle warzywno-owocowe, herbaty ziołowe i owocowe.
  8. Przyprawy: bazylia, cynamon (najlepiej cejloński), cząber, czosnek, estragon, goździki, imbir, kolendra (liście), koperek suszony, kurkuma, lawenda, liść laurowy, majeranek, mięta, oregano, natka pietruszki, rozmaryn, szafran, szałwia, szczypiorek, tymianek.

Jeśli chcesz, możesz skorzystać z przygotowanych przeze mnie przepisów mięsnych, curry, chipsów z platana, chlebka bananowego, smoothie bowls oraz deserów zgodnych z protokołem.

Protokół autoimmunologiczny – produkty wykluczane

  1. Nabiał krowi, owczy, kozi, koński, wielbłądzi (czyli każde mleko zwierzęce i przetwory mleczne). Mleko jest jednym z najczęstszych alergenów. Głównym problemem jest laktoza i kazeina, które często uczulają i podrażniają jelita. Ponadto mleko (pochodzące zwłaszcza z hodowli przemysłowych) zawiera hormony (zarówno naturalne hormony zwierzęcia, jak i te pochodzące z leków), ale również ropnie powstałe w wyniku zapalenia gruczołu mlekowego (wymiona są długi czas podpięte do dojarek i dodatkowo stymulowane). Istnieje norma określająca, iż w litrze mleka może pływać do 400 milionów ciałek ropnych – yami.
  2. Jajka kurze, przepiórcze, gęsie, kacze (eliminacja przynajmniej na 1 miesiąc, a jeśli jest nietolerancja to zalecane jest odstawienie nawet na rok).
  3. Zboża:
    • Glutenowe: żyto, pszenica (również orkisz), jęczmień i kasze: bulgur, kuskus, manna. Gluten również jest częstym alergenem, może niszczyć kosmki jelitowe i rozszczelniać jelita.
    • Bezglutenowe i pseudozboża: owies, amarantus, quinoa, sorgo, proso (kasza jaglana), gryka, teff, kukurydza (także skrobia kukurydziana), ryż.
    • Mleka roślinne wyprodukowane z powyższych zbóż i pseudozbóż.
  4. Orzechy, nasiona, przyprawy: wszystkie orzechy, migdały, pestki, siemię lniane, sezam (a więc również produkowane z niego chałwa i tahini), czarnuszka, nasiona konopi, pieprz, kminek, gałka muszkatołowa, nasiona kolendry i kopru, kozieradka, kardamon, jałowiec, anyż, wasabi, kakao (więc także czekolada) – w większości zawierają prozapalne kwasy tłuszczowe omega 6 oraz składniki antyodżywcze (kwas fitynowy, który obniża przyswajanie żelaza, magnezu, wapnia, cynku i innych pierwiastków oraz lektyny, czyli białka przylepiające się do śluzówki jelit, powodując ich rozszczelnianie).
  5. Warzywa strączkowe: ciecierzyca (i produkowany z niej humus), soczewica, groch, fasola, bób (zawierają kwas fitynowy i lektyny), orzechy ziemne, soja (również sos sojowy, tofu, mleko sojowe). Ziemne orzeszki i soja zawierają wspomniane wcześniej goitrogeny.
  6. Cukier pod wszelkimi postaciami.
  7. Ocet spirytusowy, winny, balsamiczny (dwa ostatnie nie zawsze są wyłączane).
  8. Tłuszcze roślinne: margaryny, olej słonecznikowy, rzepakowy, z siemienia lnianego, z pestek winogron, z orzechów (wszystkie zawierają prozapalne tłuszcze omega 6) – wyjątkiem jest olej kokosowy, oliwa z oliwek extra virgin i olej z awokado.
  9. Stymulanty: kawa, kofeina, napoje energetyzujące, słodkie napoje, alkohol, papierosy, marihuana. Nie pijemy również herbat: czarnej, zielonej, czerwonej, ani białej, gdyż zawierają fluor (antagonistę jodu – jod wspiera pracę tarczycy) i taniny zmniejszające wchłanianie żelaza.
  10. Mięso przetworzone i z dodatkami: wędliny, parówki, puszki (zawierają też szkodliwy bisfenol, zaburzający naszą gospodarkę hormonalną).
  11. Ryby drapieżne: tuńczyk, rekin, pstrąg, inne hodowlane i podejrzane. Lepiej wybierać ryby małe i krócej żyjące, gdyż gromadzi się w nich mniej metali ciężkich i innych szkodliwych substancji.
  12. Psianki: ziemniak (również skrobia ziemniaczana), pomidor (i jego przetwory), bakłażan, papryka (również przyprawa), jagody goji, pieprz Cayenne, chili, tytoń – zawierają lektyny, glikoalkaloidy i mogą mieć działanie prozapalne (więcej informacji tutaj).
  13. Superfoods: algi (chlorella, spirulina), młody jęczmień, aloes, chia, maca, ashwagandha.
  14. Wszystkie produkty, na które mamy nietolerancje pokarmowe.

Zanim zdecydujemy się na wprowadzenie protokołu autoimmunologicznego, warto wykonać testy na nietolerancje pokarmowe, aby zidentyfikować produkty, które mogą nam szkodzić (często bez naszej wiedzy), a są przykładowo zalecane w AIP. Może okazać się, że nasz układ odpornościowy, pomimo wprowadzenia protokołu, nadal będzie podtrzymywał stan zapalny. W moim wypadku problematyczny okazał się czosnek, który niestety musiałam wyłączyć z diety.

Suplementacja a protokół autoimmunologiczny

Kolejnym elementem protokołu jest odpowiednia suplementacja. Jej rodzaj zależy od wyników badań i zaleceń lekarza lub dietetyka, więc musi być dawkowana i dobierana indywidualnie. Najczęściej podstawą suplementacji jest:

  • Selen – antyoksydant, niezbędny do prawidłowego funkcjonowania tarczycy i układu odpornościowego (w formie dobrze przyswajalnej l-selenometioniny);
  • Cynk – potrzebny do produkcji hormonów tarczycy (może być pikolinian, cytrynian, glukonian);
  • Omega 3 – kwasy tłuszczowe, zmniejszają stan zapalny (przede wszystkim EPA i DHA);
  • D3 – wzmacnia układ odpornościowy do walki z chorobą, jej niedobór prowadzi do uszkodzenia śluzówki jelit (dawkowanie w zależności od poziomu witaminy we krwi znajdziecie tutaj);
  • K2 – konieczna przy suplementacji wyższych dawek witaminy D3, wzmacnia naczynia krwionośne, kości i zapobiega zwapnieniu tkanek;
  • B12 i kwas foliowy lub B-kompleks (u mnie forma zmetylowana z racji mutacji genu MTHFR, która dotyczy coraz większej liczby osób – szerzej przeczytacie na ten temat tutaj);
  • Probiotyki – mają poprawić stan flory jelitowej (zasilić pożyteczne szczepy, a wyeliminować te niekorzystne);
  • Magnez (w formie cytrynianu);
  • TMG (wspiera metylację, wątrobę, wspomaga trawienie, obniża poziom homocysteiny);
  • Witamina C;
  • L-Glutamina – na poprawienie stanu jelit (jeśli zła tolerancja, można przygotować wywar z kości cielęcych lub wołowych ze szpikiem – minimum 7-8h gotowania na maleńkim ogniu i codziennie szklanka wywaru do jedzenia lub pieczenie kości ze szpikiem przez 30 minut w piekarniku w 190 stopniach).

Wybierając suplementy, zwracajmy uwagę na ich skład, gdyż często może się w nich kryć gluten, laktoza, skrobie (ziemniaczana i kukurydziana, często zanieczyszczone glutenem) oraz śladowe ilości innych alergenów (jaj, soi, orzechów, drożdży, etc.), które mogą podtrzymywać stan zapalny. Najlepiej wybierać te z jak najkrótszym składem i certyfikatami potwierdzającymi, że są wolne od alergenów i GMO. Ja polecam suplementy w proszku (o których pisałam w tym artykule) – jest więcej zabawy z dawkowaniem, ale zazwyczaj w składzie jest 100% danego związku.

produkty wolne od alergenów

Zasady obowiązujące na AIP:

  • Jedzenie rzadziej, a więcej (np. 3-4 posiłki w ciągu dnia);
  • Regularne posiłki co 4-6 godzin;
  • Spożywanie jedzenia wolnego od alergenów, które mogą wywołać stan zapalny nawet w śladowych ilościach – najlepiej jeść certyfikowane produkty bezglutenowe i wegańskie (wolne od produktów pochodzenia zwierzęcego);
  • Wykluczenie produktów nietolerowanych (nawet jeśli są dozwolone na protokole);
  • Warzywa na pierwszym miejscu – powinny znajdować się w każdym posiłku i zajmować około 2/3 naszego talerza;
  • Nawadnianie – jeśli chodzi o ilość wypijanej wody, są różne szkoły (np. 30ml/kg masy ciała, minimum 2l), ja piłam minimum 1,5 l dziennie; dodatkowo dosypywałam szczyptę soli lub dodawałam sok z cytryny do wody wypijanej na czczo, żeby lepiej nawadniała, oczyszczała i poprawiała trawienie. Na protokole zaleca się pić wodę na 30 minut przed i 2,5 godziny po posiłku, aby nie zaburzać trawienia.

Ponowne wprowadzanie produktów do jadłospisu

W zależności od stanu zdrowia i stopnia zaawansowania choroby, protokół może trwać od 30 do 90 dni, a nawet pół roku.

Po tym czasie można zacząć stopniowo wprowadzać do diety wyeliminowane wcześniej produkty (co może potrwać nawet do roku). Ogromne znaczenie ma tutaj obserwacja swojego ciała. Wprowadzamy produkty pojedynczo, zaczynając od małych ilości (np. jednego orzecha albo łyżeczki nasion na dzień) i stopniowo je zwiększając. Idealnie byłoby włączyć produkt i odczekać 4 dni, po czym spróbować znowu ze zwiększoną dawką.

Od jakich produktów zacząć? Zdania są bardzo różne.

Najczęściej w pierwszej kolejności zaleca się: żółtko jajka (jeśli nie mamy nietolerancji), masło ghee, przyprawy (na tym etapie jeszcze nie psiankowate), strączki (oprócz soi i orzeszków ziemnych), oleje z orzechów i pestek. Potem: nasiona, orzechy, białko jaj, kawę (w niewielkich ilościach, okazjonalnie). Następnie: bakłażan, papryka, kakao (również czekolada), drożdże. Na koniec wprowadzamy: pozostałe psiankowate, zboża bezglutenowe, produkty, których nie tolerowaliśmy.

Jest to jednak kwestia bardzo indywidualna. Mi zależało na kaszy gryczanej, którą wprowadziłam w pierwszej kolejności (z powodzeniem). Ważne jednak, aby kierować się zdrowym rozsądkiem i nie wprowadzać najszybciej produktów, na które mamy „dziką ochotę” – najczęściej: czekolada, alkohol i kawka z mlekiem 😉

Jeśli chodzi o gluten i nabiał, przy Hashimoto raczej polecane jest, aby nie wprowadzać go ponownie do diety (przynajmniej na stałe). Jeśli ktoś decyduje się jednak na ich włączenie, to powinien starać się jeść prawdziwy nabiał (prosto od zwierzęcia karmionego trawą) i zboża glutenowe poza pszenicą (np. domowy chleb żytni na zakwasie).

Po wprowadzeniu nowego produktu, obserwujemy, czy nie pojawiają się objawy takie, jak:

  • wzdęcia
  • zaparcia
  • biegunki
  • spadek energii, zmęczenie
  • zmiany nastroju
  • zawroty głowy lub migreny
  • katar sienny
  • problemy ze snem
  • wysypka skórna lub swędzenie
  • nawroty dolegliwości charakterystycznych dla danej jednostki chorobowej
  • inne dolegliwości

Jeśli po wprowadzeniu danego produkty towarzyszą nam niepokojące objawy, rezygnujemy z niego na jakiś czas. Jeśli wszystko jest w porządku, można wprowadzić produkt do diety na stałe.

Protokół autoimmunologiczny – dieta AIP to nie wszystko

Protokół autoimmunologiczny, jak już zostało powiedziane, to nie tylko dieta i suplementacja, ale szereg innych czynników, które mają na celu maksymalnie wzmocnić i przywrócić sprawność naszego układu odpornościowego. To może przyczynić się do zahamowania objawów, a nawet cofnięcia choroby.

AIP to dość restrykcyjna dieta (nie bez powodu nazywana protokołem 🙂 ). Czasem jednak, nawet jeśli w 100% przestrzegamy AIP, poprawa może nie nastąpić (z wielu przyczyn), co bywa bardzo zniechęcające. Głównym powodem zazwyczaj jest stres. Jeśli nie zminimalizujemy lub nie usuniemy innych źródeł stresu (oprócz przetworzonej i prozapalnej żywności) ze swojego życia, może nam być ciężko wyjść z choroby. Czasem potrzebne są bardzo radykalne zmiany. Każdy z nas ma inną sytuację życiową, lecz najczęstszymi powodami stresu psychologicznego są:

  • praca (zarówno środowisko pracy, jak też obowiązki zawodowe, przepracowanie)
  • relacje z innymi ludźmi
  • brak balansu między odpoczynkiem i codziennymi obowiązkami
  • problemy emocjonalne (niskie poczucie własnej wartości, stany lękowe, depresyjne, poczucie winy)

Pamiętajmy również o przyczynach stresu fizjologicznego, którego często nie odczuwamy i nie odbieramy jako stres. Oprócz spożywania niewłaściwych produktów żywnościowych, źródłem takiego stresu może być:

  • brak odpowiedniej ilości snu (7-10 godzin) i regeneracji
  • zbyt częsty/późny/intensywny wysiłek fizyczny (powoduje zbyt duże wydzielanie kortyzolu – hormonu stresu)
  • zbytnia ekspozycja na niebieskie światło (telewizor, komputer, telefon)
  • stosowanie chemicznych kosmetyków i środków czystości

Ważne jest dogłębne przeanalizowanie źródeł stresu i możliwie najszybsza ich eliminacja. Mówisz „łatwo powiedzieć” i myślisz „mam teraz rzucić stresującą pracę, od tak wybaczyć, stanąć przed lustrem i w cudowny sposób pokochać siebie, znaleźć czas na odpoczynek każdego dnia, a na dodatek jeszcze chodzić wcześniej spać???”. To naprawdę jest możliwe. Może nie od razu i nie na raz, ale jest do zrobienia.

Przeczytaj proszę, co pozwoliło mi osiągnąć równowagę tutaj.  Zrobiłam wszystko, co napisałam powyżej, a dodatkowo zrezygnowałam z intensywnych ćwiczeń na rzecz umiarkowanego wysiłku fizycznego: siłowego, pilatesu i jogi. Zaczęłam medytować (dowiedz się, jak zacząć tutaj). Wymieniłam chemię w domu na naturalne zamienniki. Przestałam gapić się w monitor po 22. Wprowadziłam to nie w jeden dzień, nie w dwa. Stopniowo, krok po kroku. Cały czas wprowadzam małe zmiany.

Jeśli uważasz, że nie jesteś w stanie wyeliminować niektórych czynników stresogennych – np. rzucić pracy czy rozwieść się ze współmałżonkiem, zacznij zmieniać swoje podejście do obecnego stanu rzeczy. Musisz uwierzyć mi, jako osobie, która tego doświadczyła na własnej skórze – jeśli Ty zaczniesz zmieniać się na lepsze, zaobserwujesz tę zmianę również wokół siebie.

Wszystko jest możliwe, jeśli zaczniemy w końcu priorytetyzować siebie i włączymy zdrowy egoizm, zamiast wiecznie zrzucać swoją osobę na drugi plan.

Czy warto przejść na protokół autoimmunologiczny – podsumowanie

„Dobrze, a teraz na poważnie” – pomyślisz. „Przecież ta dieta i cała reszta to jest jakiś hardcore”. Też na początku tak sądziłam. Nie miałam gotowych rozwiązań, pomysłów, nie wiedziałam, skąd mogę czerpać inspiracje. Popełniałam błędy, które mnie zrażały i stresowały.

Na tej bazie jednak stworzyłam materiał, który być może będzie pomocny i pozwoli przetrwać trudne początki.

Jeśli mimo wszystko nadal przeraża Cię rygorystyczny plan dietetyczny AIP, nie poddawaj się całkowicie. Wiedz, że nie musisz podchodzić do tematu zerojedynkowo (choć są tacy, którzy tak powiedzą). Osoby chorujące na Hashimoto zgłaszają poprawę zdrowia już po wyeliminowaniu cukru, nabiału i glutenu. Niektóre osoby tylko częściowo opierają swoją dietę i styl życia o zalecenia protokołu lub dowolnie go modyfikują, w zależności od samopoczucia i reakcji po spożyciu danych składników. Ogromnym krokiem jest już wyeliminowanie przetworzonej żywności, spożywanie naturalnych produktów i samodzielne przygotowywanie posiłków.

AIP Protokół autoimmunologicznyMożesz stopniowo, bez pośpiechu wprowadzać zmiany, stawiając przede wszystkim na zbalansowany styl życia, odpoczynek i regenerację. Słuchaj swojego ciała i obserwuj sygnały, które Ci wysyła. Jeśli masz pewność, że pewne produkty Ci służą i wpływają pozytywnie na Twoje zdrowie, nie eliminuj ich. Będzie to na pewno bardziej korzystne niż rezygnacja ze zdrowego stylu życia na rzecz syntetycznych hormonów i leków.

Osobiście, z całego serca zachęcam do spróbowania diety zgodnej z AIP. Nie jest to może prosta sprawa, ale przejście na protokół autoimmunologiczny daje wiele satysfakcji, zwłaszcza, kiedy dostrzegamy poprawę stanu zdrowia i samopoczucia (o moich efektach stosowania AIP pisałam na końcu tego artykułu). Poza tym, nasza świadomość w kwestii odżywiania diametralnie wzrasta. Nabywamy zdrowszych nawyków żywieniowych, poznajemy nowe smaki i zaczynamy eksperymentować w kuchni. Dla mnie była to wspaniała podróż, która nadal trwa! Nie tylko poszerzyła moją wiedzę o zdrowiu, ujawniła zapędy kulinarne, zainspirowała do zmiany sposobu odżywiania, ale przede wszystkim była katalizatorem do zmiany całego mojego życia. Jestem za to ogromnie wdzięczna i życzę Wam równie pozytywnych doświadczeń. Nie znam nikogo, kto pożałowałby inwestycji we własne zdrowie.


Zgodnie z prawem informuję, że wszystkie moje publikacje na blogu są osobistymi opiniami oraz doświadczeniami i należy je traktować informacyjnie. Nie mogą one zastąpić porady specjalisty.

4.97/5 (32)

Oceń artykuł

32 komentarze

  1. Klaudia 8 lipca 2017
    • Monika BodyClean 9 lipca 2017
      • Marcin 1 października 2018
        • Monika BodyClean 1 października 2018
  2. Monika 17 listopada 2017
    • Monika BodyClean 17 listopada 2017
  3. Klaudia 7 stycznia 2018
    • Monika BodyClean 8 stycznia 2018
  4. Magda 9 stycznia 2018
    • Monika BodyClean 10 stycznia 2018
  5. Inga 28 lutego 2018
    • Monika BodyClean 5 marca 2018
  6. Magda 18 marca 2018
    • Monika BodyClean 19 marca 2018
  7. Monika 4 kwietnia 2018
    • Monika BodyClean 4 kwietnia 2018
  8. pati 3 sierpnia 2018
    • Monika BodyClean 3 sierpnia 2018
      • pati 3 sierpnia 2018
  9. Grażyna 13 sierpnia 2018
    • Monika BodyClean 14 sierpnia 2018
  10. Kasia 21 sierpnia 2018
    • Monika BodyClean 23 sierpnia 2018
  11. Linda 8 października 2018
    • Monika BodyClean 9 października 2018
  12. Ilona 20 października 2018
    • Monika BodyClean 21 października 2018
  13. Dorota 8 grudnia 2018
    • Monika BodyClean 8 grudnia 2018
  14. Anonim 9 grudnia 2018
  15. Anonim 14 grudnia 2018
    • Monika BodyClean 15 grudnia 2018

Zostaw komentarz