Dieta, zdrowe odżywianie i związane z tym zagrożenia

Dieta zdrowa dieta zagrożenia ortoreksja

Niezależnie od powodów rozpoczęcia diety, proszę – przeczytaj ten artykuł do końca. Być może uchroni Cię on przed stresem i niebezpieczeństwem, na jakie naraża się wiele osób, zmieniających całkowicie swój styl odżywiania.

Sama przeszłam przez ogromne trudności i wiem, że jest wiele osób, które spotkało to samo. Ta świadomość zainspirowała mnie do podzielenia się moimi przemyśleniami z Wami, bo wiem, że wiele osób trafiło do mnie ze względu na choroby o podłożu autoimmunologicznym oraz protokół autoimmunologiczny.

Chcę od razu powiedzieć jedno – dieta sama w sobie nie jest niczym złym. Niektórzy potrafią trzymać się diety, prowadzić zbalansowany tryb życia i czuć się szczęśliwi. Dla niektórych osób dieta może jednak przekształcić się w życiowy koszmar. Osoby, które pragną mieć większe poczucie kontroli lub są perfekcjonistami, mogą wpaść w pułapkę odżywiania, która jest prostą drogą do problemów na polu psychicznym i może paradoksalnie zapoczątkować lub wpędzić w jeszcze większą chorobę.

Wraz z rozwojem bloga także ja się rozwijam, codziennie czytam, słucham, poszerzam horyzonty. Na każdym kroku przekonuję się, że jedzenie nie ma aż tak dużego wpływu na zdrowie, jakie mu przypisujemy. Że dużo większy wpływ na nasze życie ma głowa, psychika, myśli, które codziennie się w nas kłębią i mają niesamowitą moc, o czym pisałam tutaj.

Zdecydowałam się napisać o zagrożeniach diety jakiejkolwiek, bo sama zafundowałam sobie małe piekiełko. Być może moje słowa dadzą do myślenia, pozwolą odetchnąć i zmienić podejście. Takie jest moje życzenie i cel, z jakim piszę ten materiał. Żeby pomóc, jak zawsze.

 

Moje doświadczenia z jedzeniem

Sporo eksperymentowałam z różnymi dietami w moim życiu. Na stronach mojego bloga wiele pisałam o zdrowym jedzeniu, protokole autoimmunologicznym. Przebywałam również na diecie samuraja, po czym zmieniłam ją na dietę wegańską, w większości surową. Mam na swoim koncie również 5-tygodniowy post warzywno-owocowy dr Dąbrowskiej, post sokowy i inne.

Kto mnie zna, wie, że miałam okresy w życiu, gdzie jadłam dosłownie wszystko i potrafiłam zjeść mnóstwo na raz. Często było to przetworzone jedzenie. Nie byłam głodna, a ciągle jadłam i myślałam o jedzeniu.

 

Dlaczego jemy, choć nie jesteśmy głodni

Prawdopodobnie większość z nas ma lub miała problem z jedzeniem, choć nigdy otwarcie się do tego nie przyzna. Dziś nie jemy dlatego, że jesteśmy głodni. Wielu z nas nawet nie pamięta, co to znaczy być głodnym.

Dzisiaj jedzenie nas przytula.

Dieta zdrowa dieta zagrożenia ortoreksja

Jemy, kiedy jesteśmy smutni, szczęśliwi albo znudzeni. Jemy bo jest, bo po prostu smakuje, bo nas stać, bo zasługujemy. Jemy, bo jesteśmy uzależnieni od jedzenia (przeczytaj o kompulsywnym objadaniu się tutaj).

To nie jest nasza wina. Tak po prostu jest. Niektóre pokarmy naturalnie zawierają substancje uzależniające (pieczywo, nabiał, cukier), a niektóre są nimi wzbogacane. Do innych mamy sentyment i pozytywne skojarzenia, dlatego czujemy się komfortowo, kiedy je zjadamy.

Gdy czujesz głód, zapytaj siebie „co to jest?”. Nie zastanawiaj się nad tym – poczuj to. Czy na pewno to jest głód fizjologiczny, czy na pewno czujesz go w żołądku? A może czujesz go w innej części ciała? Może w mostku, a może w gardle? Czy na pewno jedzenie potrafi zaspokoić ten głód? Czasem możesz jeść, jeść i jeść, ale nie czujesz satysfakcji, nie czujesz ukojenia…

Dieta zdrowa dieta zagrożenia ortoreksja

Często tak się dzieje, kiedy jedzeniem próbujemy ukoić naszą zranioną duszę. Tylko, że jedzenie, podobnie, jak alkohol, pomoże tylko na chwilę, bo leczy objawy (negatywne emocje, złe samopoczucie), a nie przyczynę.

Żeby siebie uleczyć, należy pozostać ze swoimi emocjami i zrozumieć swoje rany, ich źródło. Dopiero usuwając źródło bólu, możesz wyzdrowieć.

 

Kiedy jedzenie staje się obsesją

W momencie, kiedy masz silną potrzebę zadbania o wygląd, dobre samopoczucie lub gdy zły stan zdrowia zmusza Cię do zmiany sposobu odżywiania, próbujesz nowej diety. Poświęcasz się jej bezgranicznie, wierząc, że jest Twoim ratunkiem.

Zaczyna się niewinnie, dbasz o tzw. „czystą michę”, nie kupujesz już przetworzonych produktów, jesz naturalnie i z dobrego źródła. Z dnia na dzień Twoja dieta staje się bardziej restrykcyjna i zaczyna koncentrować na sobie całą Twoją uwagę.

Przy diecie eliminacyjnej, jaką jest np. protokół autoimmunologiczny, osobom często towarzyszy nadmierna obawa o:

  • zjedzenie chociażby śladowych ilości produktów wykluczonych
  • występowanie śladowych ilości alergenów w jedzeniu (glutenu, nabiału, nasion, etc.)
  • sztuczne dodatki do żywności
  • gmo (żywność modyfikowaną genetycznie), pestycydy, hormony i antybiotyki, metale ciężkie i inne zanieczyszczenia
  • właściwą obróbkę termiczną (zastanawianie się, czy smażenie przebiegało w odpowiedniej temperaturze, czy nie wydzieliły się szkodliwe substancje, czy zupa nie gotowała się w zbyt wysokiej temperaturze, tracąc wszystkie wartości odżywcze)
  • właściwe pory i odstępy między posiłkami (kurczowe trzymanie się wyznaczonych godzin posiłków i stres związany okazjonalnymi odstępstwami, martwienie się piciem płynów w odpowiednim odstępstwie czasowym od posiłku)

Czasem towarzyszy temu obsesyjne ważenie spożywanego pokarmu, wyliczanie wartości odżywczych, ładunku kalorycznego czy glikemicznego.

W dziedzinie odżywiania funkcjonuje termin „ortoreksja”, która w największym skrócie jest definiowana jako przykładanie nadmiernej wagi do spożywania zdrowego pokarmu.

Nie ma absolutnie nic złego w czytaniu etykiet, spożywaniu ekologicznego czy bezglutenowego jedzenia, zdrowej obróbce żywności i ogólnie świadomym jedzeniu. Problem pojawia się, kiedy stres związany z jedzeniem zaczyna dominować.

 

Dieta kontroluje Twoje życie

W końcu łapiesz się na tym, że całe Twoje życie kręci się wokół jedzenia. Zastanawiasz się, co zjesz na śniadanie, obiad, kolację. Stresujesz się wyjściem z domu, bo musisz spakować swój obiad, a ugotowałeś coś, co ciężko jest przetransportować. W sklepie brakuje dojrzałego awokado, a to miał być główny składnik Twojego dzisiejszego posiłku. Zakupy stacjonarne i internetowe trwają całe godziny (bo sprawdzasz skład wszystkich etykiet, piszesz do producentów, ale i tak nie ufasz do końca, bo wiesz, że producenci oszukują). Spędzasz mnóstwo czasu na planowaniu posiłków – myślenie o jedzeniu zajmuje większą część Twojego dnia.

Spontaniczne wypady nie istnieją. Nie wychodzisz do restauracji, bo boisz się ziarenka pieprzu lub alergenów w potrawie, a poza tym jesteś zdania, że restauracje używają złej jakości produktów, więc wolisz zostać w domu. Wakacje to temat jeszcze bardziej stresujący. Zamiast cieszyć się z destynacji, już martwisz się, czy będziesz miał co jeść. Zanim cokolwiek zarezerwujesz, upewniasz się, czy w hotelach są opcje bezglutenowe i wegańskie. Najbezpieczniej jest jednak zostać w domu…

Wpadasz w furię, kiedy tylko słyszysz czyjeś uwagi nt. Twojego sposobu odżywiania, oddalasz się od ludzi, bo komentują sposób, w jaki żyjesz – nie rozumieją Cię i uważają, że komplikujesz sobie życie, że przesadzasz.

 

Coś, co miało Cię uratować, niszczy Twoje życie

A teraz zrozum, najgorsze jedzenie nie wpływa na Ciebie tak destrukcyjnie, jak cały stres związany z utrzymaniem idealnej diety za wszelką cenę. Czy takie życie daje Ci szczęście? Czy czujesz się wolny? Wyobrażasz sobie funkcjonowanie w taki sposób do końca życia?

A co to w ogóle znaczy zdrowe jedzenie? Co dzisiaj jest zdrowe? Przede wszystkim nigdy nie masz pewności, czy to, co właśnie jesz, jest „czyste”. Rośliny (warzywa, owoce, zboża, orzechy, nasiona, pestki) mają ponoć mnóstwo pestycydów i znacznie mniej wartości odżywczych niż kiedyś, a poza tym mogą być modyfikowane. Nawet jeśli są z Twojego ogródka, mogą zawierać metale ciężkie, którymi zanieczyszczona jest gleba. W mięsie i nabiale są antybiotyki i hormony, a jeśli zwierzęta były karmione paszą modyfikowaną, to i GMO. Produkty ze znakami eko, bio mogą wcale nie być ekologiczne, a skład na etykietach bywa fałszowany.

 

To co jeść? Idzie zwariować!

Powiem Ci coś niesamowitego. Jedzenie nie ma na nas aż takiego wpływu, jaki mu przypisujemy. Często to nasza wiara, że jemy właściwie, poprawia stan naszego zdrowia. Dlatego dieta często pomaga, bo wierzymy, że pomoże!

Nie zawsze też jedzenie jest powodem złego samopoczucia czy niestrawności. Zastanów się, o czym myślisz podczas jedzenia, czy nie jesz w biegu, w negatywnych emocjach? Stres jest bardzo częstym powodem zaburzeń trawienia.

U mnie bulgotanie i przelewanie w jelitach nie skończyło się, póki nie powiedziałam sobie dość. Póki nie stwierdziłam, że dłużej już nie dam rady tak stresować się jedzeniem, że to mnie przytłacza. Kiedy ja odpuściłam (i, pomimo trzymania diety, przestałam się po prostu tak nią przejmować), problemy jelitowe również odpuściły.

Zapewniam Cię, że głowa ma zdecydowanie większe znaczenie niż dieta. Potwierdza to efekt placebo (ludziom podaje się zwykły cukierek bez substancji czynnych, udający lek przeciwbólowy – ból ustępuje, gdyż pacjent jest przekonany, że spożył prawdziwy lek). Nasze myśli są potężnym narzędziem. Badania wielokrotnie potwierdziły, że ćwiczenie w myślach (np. gry na pianinie lub aktywności fizycznej) powodowało poprawę wyników oraz że pozytywne myśli i stany emocjonalne (miłość, radość, empatia) powodują wydzielanie substancji, które leczą nasz system odpornościowy.

Kiedy jemy coś z przekonaniem, że może nam zaszkodzić, tak się właśnie dzieje – poczucie winy i stres kończą się problemami jelitowymi i niestrawnością oraz oczekiwanymi objawami.

Na Malediwach pozwoliłam sobie na wszystko. Jadłam gluten, nabiał i cukier na raz, a potem jeszcze świeże owoce, piłam do jedzenia litry wody i nie miałam żadnych problemów żołądkowych. Wszystko jadłam z radością i wdzięcznością. To nie jest łatwe, bo strach przed konkretnymi produktami żywnościowymi może być silnie zakorzeniony, ale trzeba się z nim zmierzyć, jeśli nie chce się być niewolnikiem jedzenia do końca życia.

 

Wróć do natury

Równie ważny jest kontakt z naturą. Kiedyś mieszkaliśmy w naturze, nie mieliśmy butów, ubrań, okularów przeciwsłonecznych i filtrów. Wstawaliśmy wraz ze słońcem i kładliśmy się spać, kiedy zachodziło, bo nie mogliśmy funkcjonować w ciemnościach. Dużo się ruszaliśmy, kąpaliśmy w żywej wodzie, patrzyliśmy na zieleń i przebywaliśmy na świeżym powietrzu.

Jest udowodnione, że słońce wytwarza w nas składniki odżywcze, hormony szczęścia i obniża poziom insuliny (trzeba jednak umieć rozsądnie z niego korzystać), a chodzenie boso po ziemi redukuje poziom kortyzolu (hormonu stresu).

Dieta zdrowa dieta zagrożenia ortoreksja

Nasze ciało zostało stworzone do ruchu, który (jeśli umiarkowany i częsty, a nie intensywny i rzadki), uzdrawia nas. Noc służy do regeneracji po całym aktywnym dniu. Wydzielana podczas snu melatonina ma niesamowitą moc – zapewnia dobrą jakość snu, regeneruje, jest antynowotworowa i przeciwstarzeniowa. Aby nie zaburzać jej poziomu, warto odstawić niebieskie światło (telefon, komputer, tv) przynajmniej na godzinę przed snem, nie trenować przed pójściem spać i kłaść się spać przed 23:00. W innym wypadku sen może nie dawać satysfakcji i po przebudzeniu będziemy czuć się zmęczeni.

 

Zasada 80/20

Badania potwierdziły, że najlepszym stanem zdrowia mogą pochwalić się osoby, które na co dzień jedzą „zdrowo”, ale raz na czas pozwalają sobie na odstępstwo od diety. Dzięki temu nie mają poczucia, że czegoś sobie zakazują, co z kolei zapewnia im zdrową relację z jedzeniem.

Dieta zdrowa dieta zagrożenia ortoreksja

Jeśli raz na czas pozwolisz sobie na posiłek spoza diety, nie zrujnuje to Twojego zdrowia i nie zaprzepaści efektów Twojej pracy*. Nie będziesz miał poczucia ograniczenia, którego nie lubi żadna ludzka istota. Kiedy coś ograniczasz, automatycznie staje się to dla Ciebie niedostępne, więc pragniesz tego bardziej. Ten efekt w psychologii nazywa się zasadą niedostępności.

*Wyjątkiem jest protokół autoimmunologiczny, którego głównym założeniem jest wykluczenie produktów prozapalnych przynajmniej na 2-3 miesiące (w celu załagodzenia dolegliwości i stanów zapalnych).

 

A czy człowiek w ogóle musi jeść?

Hm… Jestem pewna, że to, co zamierzam napisać, będzie dla Ciebie szokujące, ale proszę Cię o otwartą głowę i zapięcie pasów 🙂

Dlaczego jestem święcie przekonana, że jedzenie nie ma na nas tak ogromnego wpływu? Otóż są na tym świecie (również w Polsce) osoby, które przez miesiące lub lata nie jedzą ani nie piją, a jednak żyją i mają się cudownie 🙂 Tak. Dla mnie to też był ogromny szok!

Okazuje się, że istnieją ludzie, którzy żywią się światłem/energią słoneczną i tzw. praną (energią życiową). Są bardzo szczupli (a przynajmniej szczuplejsi od ludzi, których obecnie uważa się za osoby z „prawidłową” wagą), nie chodzą do toalety i śpią bardzo króciutko (1-3h), a czasem wcale. Myślisz, że oszalałam?

Polecam posłuchać tego audiobooka, zajrzeć do sieci na forum niejedzenie.info czy poczytać o bretarianach, inedii i niejedzeniu. Nie mówimy tu o kilku osobach, tylko o społeczeństwie ludzi niejedzących, którzy udowadniają, że człowiek nie musi (choć nauczył się) czerpać wartości odżywcze z jedzenia.

Dieta zdrowa dieta zagrożenia ortoreksja

Czemu o tym się nie mówi. Jest wiele powodów. Jednym z głównych może być to, że wielkie koncerny spożywcze musiałyby zbankrutować.

Mnie w inedię nie było trudno uwierzyć, bo kiedy przebywałam na poście owocowo-warzywnym, który zakłada spożycie bardzo niewielkich ilości pokarmu (poniżej 800 kcal dziennie), moje zapotrzebowanie na sen zmniejszyło się do 5, maksymalnie 6 godzin, od rana byłam pełna energii i ćwiczyłam bez najmniejszego problemu. Nie czułam się też bardziej głodna niż na normalnej diecie, wręcz przeciwnie. A przede wszystkim czułam się zdrowa (być może dzięki mojej głowie!).

Nie to jest jednak tematem tego artykułu. Chciałam po prostu wrzucić przysłowiowy kamyczek do ogródka, by udowodnić, że jedzenie nie ma aż takiego znaczenia, niezależnie od tego, czy się je czy nie. Bo jak się okazuje, są osoby, które nie dbają o to, co jedzą i są okazem zdrowia i są takie, które dbają o dietę i ciągle chorują.

To po raz kolejny potwierdza, jak ogromne znaczenie ma nasza głowa, emocje oraz zbalansowany styl życia.

 

Dieta i zagrożenia – na koniec

Uważam, że dieta sama w sobie nie jest zła ani dobra. To tylko narzędzie, z którego człowiek potrafi zrobić dobry użytek lub nie. Jeśli podchodzisz do diety zbyt restrykcyjnie i poważnie, martwisz się o najmniejsze odstępstwo od „zdrowego” odżywiania, to, co początkowo miało Cię uzdrowić, staje się Twoim gwoździem do trumny.

Absolutnie nie chcę zniechęcać nikogo do diety. Chcę jedynie przestrzec przed traktowaniem jej zbyt poważnie. Nasze ciała są niesamowicie mądre i potrafią skutecznie oddzielać z pożywienia to, czego nie potrzebują i wydalać szkodliwe substancje. Jeśli na co dzień dbasz o to, co jesz (bez zbytniej przesady), co jakiś czas starasz się oczyszczać ciało, to małe odstępstwo od diety nie zniszczy Ci kosmków jelitowych, nie zepsuje dobrej flory jelitowej i nie zrujnuje Twoich wysiłków. Natomiast poczucie winy i strach przed tym może z dużą pewnością przyczynić się do pogorszenia stanu zdrowia.

Dlatego proszę, proszę, proszę. Podejdź do odżywiania z rozsądkiem i dystansem. Jedzenie powinno Cię uwolnić, a nie zniewolić. Dbaj o siebie i zawsze staraj się dawać swojemu ciału to, co według Ciebie przynosi mu korzyści zdrowotne. Obserwuj je, monitoruj jego reakcje na różne pokarmy i bądź ze sobą szczery. Jeśli coś zdecydowanie Ci nie służy, spróbuj to wykluczyć lub ograniczyć.

Dieta zdrowa dieta zagrożenia ortoreksja

Jeśli chcesz wspomóc swoje dietetyczne wysiłki, wykorzystaj potwierdzoną tysiącami badań siłę swojej psychiki. Codziennie wyobrażaj sobie, że jesteś zdrowy. Jeśli to jest trudne przez wzgląd na bardzo uciążliwe dolegliwości, skup się na tym, co jest w Tobie zdrowe – na zdrowych oczach, dzięki którym widzisz, na zdrowych nogach, dzięki którym chodzisz, na zdrowym sercu, itd. Czuj wdzięczność za to zdrowie, które już masz, a otrzymasz go więcej.

Być może w osiągnięciu stanu równowagi i zdrowia pomoże Ci również opis mojej drogi do uzdrowienia.

Sama chęć wyzdrowienia (intencja) i wiara w nie potrafią zdziałać cuda. Jedz, żyj i oczekuj najlepszego. Wszechświat naprawdę pragnie Twojego szczęścia ❤

5/5 (24)

Oceń artykuł

16 komentarzy

  1. Marta 4 lipca 2018
    • Monika BodyClean 4 lipca 2018
  2. Maria 4 lipca 2018
    • Monika BodyClean 4 lipca 2018
  3. Grzesiek 4 lipca 2018
    • Monika BodyClean 4 lipca 2018
  4. Paweł 5 lipca 2018
    • Monika BodyClean 5 lipca 2018
  5. Ania 7 lipca 2018
    • Monika BodyClean 8 lipca 2018
      • Ania 8 lipca 2018
        • Monika BodyClean 9 lipca 2018
  6. Lida 16 sierpnia 2018
    • Monika BodyClean 18 sierpnia 2018
  7. Klaudia 2 października 2018
    • Monika BodyClean 2 października 2018

Zostaw komentarz